Trwa ładowanie...
Artykuł sponsorowany Oral B

Test szczoteczki Oral-B Genius X: jak wypada na tle mojej dotychczasowej szczoteczki?

Do tej pory używałem starej, elektrycznej szczoteczki Oral-B. Jest mocno wysłużona, ale działa i to już dłuższy czas, więc nie znajdowałem pretekstu do zmian. Końcówki wymieniane są regularnie, co trzy miesiące. Jedynie akumulator nie jest już tak wytrzymały, jak w pierwszych latach, ale non stop się ładuje, więc jakoś daje radę. Zobaczyłem jednak, że Oral-B komunikuje swoje nowe szczoteczki jako soniczno-rotacyjne. Czym więc może być owe hybrydowe rozwiązanie? Zaintrygowało mnie to i postanowiłem dokładnie poczytać, a potem spróbować, jak działa teoretycznie najlepsza z nich, czyli Genius X. Wyniki testu przeszły najśmielsze oczekiwania. Zakładałem, że nic mnie nie zaskoczy. Tymczasem…

Share
Test szczoteczki Oral-B Genius X: jak wypada na tle mojej dotychczasowej szczoteczki?
Źródło: materiały partnera
d2hcdng

Co o Oral-B Genius X pisze producent?

Zacznijmy od tego, czym w ogóle jest soniczność, bo legendy jakie narosły dookoła tego tematu są zatrważające i niektórym ich wersjom bardzo blisko do bajki o żelaznym wilku. To żadna kosmiczna technologia. Nie ma nic wspólnego z prędkościami ponaddźwiękowymi, czy eksperymentami rodem ze Strefy 51. To zwyczajna właściwość niektórych szczoteczek, która pomaga myć zęby. Może inaczej. Wspiera mycie zębów poprzez odpowiednie działanie. Działanie to polega na generowaniu fali dźwiękowej o określonej częstotliwości, która ma konkretne zadanie do wykonania. W tradycyjnych szczoteczkach sonicznych wynosi ona około 260 Hz. Czyli biorąc pod uwagę słyszalne przez ludzkie spektrum dźwięku, jest to wartość, mniej więcej, pośrodku skali.

Soniczność polega na wytwarzaniu fali dźwiękowej, która powstaje poprzez drgania, które z kolei generują chmurę bąbelków, powstającą z pasty, wody i śliny. Owa chmura dociera do trudniej dostępnych miejsc i pomaga umyć zęby. Prawda jest jednak taka, że to nie załatwia sprawy w stu procentach, bo nic innego jak mechaniczne działanie szczoteczki ma za zadanie naprawdę wyszorować i wymieść płytkę bakteryjną. Soniczność pomaga, wspiera, wzbogaca, wzmacnia efekt, ale nie jest od tego, by w jakiś magiczny sposób umyć zęby. Dodatkowo tradycyjna szczoteczka soniczna, z podłużną główką, wymaga specjalnej techniki. Trzeba pamiętać o odpowiednim kącie i ruchu wymiatającym. Oczywiście ogólnie, tego typu urządzenie, zadziała lepiej niż zwykła szczoteczka manualna, ale czy wystarczająco dobrze?

materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Wiedząc o tym, nie rzuciłem się wcześniej na zwyczajne urządzenie soniczne. Stwierdziłem, że to raczej tylko moda i nie ma co się ekscytować. Ale naczytawszy się o szczoteczkach soniczno-rotacyjnych, uznałem, że w tym wypadku coś jednak musi być na rzeczy. Po pierwsze okrągły kształt główki, która wygląda jak profesjonalne narzędzie dentystyczne. To samo, którym stomatolog czyści zęby przy odkamienianiu. Po drugie ruch 3D, a więc nie tylko „na boki”, jak to ma miejsce w przypadku prostszej wersji urządzenia. Po trzecie sprzężenie tych wszystkich wartości z prędkościami, jakie osiągają niektóre urządzenia np. szczoteczka soniczno-rotacyjna Oral-B Genius X. Suma wydała się oczywista. Z całą pewnością szczoteczki soniczno-rotacyjne naprawdę muszą działać. A jeśli dodamy do tego soniczność (w tym wypadku w okolicach 400 Hz), sprawa nabiera zupełnie innego sensu.

d2hcdng

Pierwsze wrażenia: co zastałem w opakowaniu?

To, że dziś nawet pudełka wyglądają ładnie, jest oczywistością. Nawet proste, tanie rzeczy mają ładną oprawę. Ale gdy kupuje się sprzęt hi-endowy, wzornictwo całości musi zwalać z nóg. Wprawdzie Genius X nie przyszedł do mnie w drewnianej skrzyneczce, ze skórzanymi elementami, ale i tak tekturowe opakowanie z błyszczącym nadrukiem wyglądało bardzo nowocześnie i schludnie. Tak ładnie, że aż go nie wyrzuciłem i postanowiłem umieścić wśród innych luksusowych pudełek, które trzymam sam nie wiem po co. A co w środku?

materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Szczoteczka Oral-B Genius X w kolorze czarnym

Urządzenie zasadnicze, czyli nowa soniczno-rotacyjna szczoteczka do zębów firmy Oral-B, model Genius X. Zdecydowanie ładniejsza od poprzedniej. Nic w tym dziwnego. Czasy się zmieniają, ludzie mają dostęp do informacji, są bardziej uświadomieni, opatrzeni, więc i wzornictwo stoi na coraz wyższym poziomie. Nie oznacza to jednak jakiejś rewolucji w kwiecistym i zdobnym kierunku. Design jest zdecydowanie bardziej minimalistyczny, nowoczesny i elegancki. Konstrukcja wzbudza zaufanie. Urządzenie jest kompaktowe, ale bardzo zwarte i w swojej minimalistycznej wadze – konkretne i masywne. Na pewno jednak na tyle lekkie, by każdy użytkował je w komfortowy sposób. Materiały spasowane są bardzo profesjonalnie. Nic nie puka, nic nie stuka.

Końcówki

Do zestawu startowego dorzucono jedną, startową końcówkę. Szkoda, że tylko jedną, bo chętnie bym od razu sprawdził inne (a jest tego trochę i to na różne okazje), ale już trudno. Będę miał szansę przetestować jak urządzenie działa na najprostszym rozwiązaniu. Jeśli zadziała dobrze, to znaczy, że bardziej specjalistyczne końcówki będą już naprawdę nie z tej ziemi.

materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Etui podróżne

Jak dobrze, że jest etui podróżne. Masywne, kształtem przypominające mały przybornik plastyczny, ale wzorniczo nowoczesne i wzbudzające zaufanie. W środku miejsce na szczoteczkę i dwie końcówki. Czyli para jadąca we wspólną podróż może wziąć swoje główki i jedno urządzenie zasadnicze. Albo kawaler (lub panna), udająca się w samotną eskapadę może zabrać ze sobą dwie różne końcówki. Np. jedną uniwersalną, a drugą wybielającą. Etui będzie znakomicie uzupełniać nowoczesny bagaż, stanowiąc jego luksusowe wzbogacenie. Zajmie w walizce trochę miejsca, ale warto. Wygląd to jednak nie wszystko. Szczoteczkę można ładować, gdy ta pozostaje w środku opakowania. Etui ma oddzielne wejście do ładowania i swój oddzielny, rozłączalny kabel z podróżną ładowarką. Pomyśleli. Naprawdę pomyśleli.

d2hcdng

Stacja ładująca i kabel

Gdy szczoteczka służy nam w warunkach domowych, mamy oddzielne ładowanie stacjonarne. Odbywa się ono, oczywiście, na starej, dobrej, sprawdzonej metodzie indukcyjnej. W poprzedniej szczoteczce działało to znakomicie, efektywnie i bezpiecznie, więc tu też tak na pewno będzie. Z pewnością jednak, przez pierwszych kilka lat, karmienie baterii nie będzie musiało odbywać się non stop. Producent deklaruje, że akumulator powinien wytrzymać nawet dwa tygodnie na jednym ładowaniu. No cóż… zobaczymy. Nie sądzę, by udało się to ze mną, bo podniecony nowym sprzętem, będę pewnie sięgać do niego częściej niż dwa razy dziennie.

Działanie i efektywność Genius X - co mówi producent?

Dlaczego Oral-B nieustannie stawia na okrągłą główkę?

Producent deklaruje, że ten kształt inspirowany jest profesjonalnymi narzędziami, że lepiej otula ząb, że lepiej dociera do trudno dostępnych miejsc. Nie dziwi mnie to, szczerze mówiąc. Struktura jest bardzo prosta. Mała, okrągła główka, ma przede wszystkim znacznie lepsze fizyczne uwarunkowania, by kręcić się z ogromną prędkością i dzięki temu być efektywna.

Na co wpływa ruch 3D?

Kształt i prędkość to jednak nie wszystko. To ruchy główki są kluczowe. Dlaczego? Bo właśnie to w jakich płaszczyznach porusza się końcówka szczoteczki jest najważniejsze. To ruch mechaniczny usuwa płytkę bakteryjną, osad i wszystko, co jest przyczyną powstającego kamienia. Ma również wpływ na technikę mycia. Przy szczoteczce soniczno-rotacyjnej nie trzeba wykonywać dodatkowych manewrów. Urządzenie działa za nas. Jedynym naszym zadaniem jest przykładanie końcówki do kolejnych partii. W przypadku szczoteczki sonicznej z podłużną główką musimy mieć się na baczności i pamiętać o dodatkowym ruchu wymiatającym oraz zachowaniu odpowiedniego kąta (45 stopni).

d2hcdng

Efekty - czego mogę się spodziewać?

Przyznaję. Jestem dobrze nastawiony. Nie wydałbym tylu pieniędzy na urządzenie, gdybym nie wierzył w skuteczność jego działania. Ciekaw jestem jednak, czy skok będzie duży, czy bardzo duży. Na co liczę? Na skuteczne usunięcie płytki, zdrowsze zęby i jeszcze bielszy uśmiech. Choć już teraz nie jest źle.

Test szczoteczki Oral-B Genius X

Pierwsze wrażenia

W pierwszej chwili zacząłem używać wszystkich trybów, jeden po drugim. A jest ich aż sześć ! Normalny, do codziennego mycia, wybielający, delikatny, szorujący (gdy trzeba coś wymieść spomiędzy zębów, a akurat nie ma pod ręką nici), oddzielny do języka i oddzielny do dziąseł. Później uspokoiłem się i stwierdziłem, że robię sobie tygodniową kurację wybielającą. Innymi słowy: jadę tylko na trybie z symbolem diamentu. Od lat używam tej samej pasty Oral-B 3D Whitening. Przyzwyczaiłem się, odpowiada mi smak, więc stwierdziłem, że tego elementu zmieniać nie będę. Zobaczymy, czy szczoteczka sama w sobie wniesie jakieś zmiany. Rzeczywiście, urządzenie działa z ogromnymi prędkościami. Już po pierwszych kilku użyciach zęby były bardziej doczyszczone niż wcześniej.

materiały partnera
Źródło: materiały partnera

Na co zwróciłem szczególną uwagę?

  • Precyzyjny timer. Można myć zęby półprzytomnie, a urządzenie samo zasygnalizuje zmianę położenia oraz zasugeruje, że wypada kończyć mycie. Przydaje się rano lub tuż przed snem.
  • Czujnik nacisku, który alarmuje, gdy przesadzimy z siłą. Rewelacja, bo na samym początku, chciałem przedobrzyć i szalałem, dociskając końcówkę do powierzchni zębów. Urządzenie jednak natychmiast wyczuło temat i przywołało mnie do porządku. Tylko ten SmartRing za mocno daje po oczach. Szczególnie, gdy myje się zęby po ciemku. Ale może da się zmienić intensywność świecenia? Nie wiem, jeszcze nie sprawdzałem.
  • Aplikacja na smartfona, która pomaga myć zęby. Serio. Oczywiście dla niektórych może być to intelektualnie uwłaczające, ale np. ja sam nie wiedziałem ile błędów popełniam podczas codziennych czynności, zapominając o pewnych strefach lub nie poświęcając im uwagi. Aplikacja jest dobra na początek, w celach edukacyjnych. Potem możemy wracać do niej raz na jakiś czas. No chyba, że ktoś uwielbia nowinki techniczne. Ja aż tak nie bardzo.
d2hcdng

Po miesiącu regularnego użytkowania

Zmiana jest rewolucyjna. Już tak przyzwyczaiłem się do Geniusa X, że nie wyobrażam sobie teraz mycia zębów inną szczoteczką. Zęby białe, jak na drugi dzień po czyszczeniu u stomatologa. Ponad to spokój i pewność, że żadne licho, jak np. próchnica, się nie rozwija. Każdy zakamarek jest doczyszczony i świeży.

A akumulator naprawdę jest wytrzymały. Teraz myję zęby jeszcze częściej, więc u mnie, bez ładowania utrzymuje pracę przez 10 dni. To i tak naprawdę bardzo dobry wynik. Podejrzewam jednak, że gdy przejdzie mi faza na mycie zębów trzy razy dziennie i wrócę do normalnego trybu, to te, deklarowane przez producenta, dwa tygodnie będą realne.

Czy polecam Oral-B Genius X?

Ujmę to prostym podsumowaniem. Nigdy nie narzekałem na ładne zęby, bo zawsze o nie dbałem. Po prostu. Uważałem, że to moja wizytówka, że ludzie zwracają na nie uwagę, a poza wszystkim…nie znoszę borowania. Tego momentu, kiedy wiertło wnika w głowę, a dźwięk przypomina małą piłę tarczową. Ale teraz moje zęby stały się bardzo ładne. A wszystko dzieje się na bardzo bezproblemowej drodze, opartej wyłącznie o zwyczajną, codzienną rutynę. I jest lepiej niż było. Do tego stopnia, że nie będę już potrzebować cyklicznego, corocznego odkamieniania i wybielania.

Nawet mój dentysta, podczas ostatniej, rutynowej kontroli zapytał z pretensją, że widać iż ostatnio wybielałem i dlaczego nie w jego gabinecie. Odparłem szczerze, że jedynie zmieniłem szczoteczkę na Genius X. Spotkałem się z uznaniem i stwierdzeniem, że pozbawiam resort stomatologiczny pracy, bo z takim sprzętem niedługo nie trzeba będzie chodzić do dentysty poza wizytami kontrolnymi.

d2hcdng

Podziel się opinią

Share
d2hcdng
d2hcdng