Trwa ładowanie...

To dlatego producenci ubrań oszukują w kobiecych "rozmiarówkach"

Share
To dlatego producenci ubrań oszukują w kobiecych "rozmiarówkach"
Źródło: Fotochannels.com
d4c3uol

Ile razy, będąc z partnerką na zakupach, musiałeś wysłuchiwać jej biadolenia, że nie może wcisnąć się w rozmiar 40, mimo że jeszcze 3 tygodnie temu w innym sklepie spokojnie przymierzała 38?

Niejeden z was z pewnością nerwowo próbował później zdobyć jej kalendarzyk, żeby sprawdzić czy przypadkiem nie należy zacząć przygotowywać się do roli taty, choć przecież "na oko" ona wcale nie przytyła. Panowie, za wasz stres i nerwy związane z przejściem przez partnerkę na dietę winę ponoszą producenci ubrań! To właśnie oni systematycznie wprowadzają w błąd swoje klientki, zaniżając rozmiary odzieży i nie reagując na zmieniające się realia. A te są zasadniczo inne niż choćby 40 lat temu.

Jak podaje "Daily Mail": "Kobiety, które w dzisiejszych czasach noszą rozmiar 38, jeszcze w latach 70-tych nosiłyby rozmiar 42. Wszystko dlatego, że wymiary kobiet w ciągu ostatnich dziesięcioleci powiększyły się o 10 centymetrów" .

I wcale nie chodzi tu o to, że nasze partnerki są grubsze od swoich matek, kiedy te były w ich wieku. One po prostu są inaczej zbudowane. Okazuje się, że sekret tkwi w kobiecych biodrach. Zmiana trybu życia, siedząca praca, znacznie więcej czasu spędzonego w samochodach czy w końcu inna dieta doprowadziły do tego, że tłuszcz zaczął zupełnie inaczej rozkładać się na ciałach kobiet. Mówiąc po naszemu: więcej idzie w biodra, a mniej w brzuch czy pupę. A co ciekawe, u mężczyzn nie zaobserwowano takich prawidłowości.

d4c3uol

Ale co do tego mają producenci ubrań? Okazuje się, że większość z nich, w "trosce o dobre samopoczucie klientek", od dłuższego czasu zaniża "rozmiarówkę". Jest to świadome manipulowanie kobiecymi umysłami. Kobieta kupuje rozmiar 38 i myśli, że jest to taka sama "trzydziestka-ósemka" w jakiej chodziła jej matka . W rzeczywistości, dzisiejszy 38 odpowiada bardziej "czterdziestce-dwójce". Producenci robią wszystko, żeby przypadkiem kobiety nie czuły się grube. Zdają sobie bowiem sprawę, że to realnie wpłynie na ich obroty. Kobiety traktują przecież zakupy jako odtrutkę na problemy dnia codziennego, a świadomość że jest się o dwa rozmiary większą z pewnością nie wpłynie pozytywnie na ich samopoczucie, a tym samym nie zadziała mechanizm nagrody, który wpływa na chęć zakupu produktu. Pozostaje jeszcze jeden problem, niektórzy producenci wciąż stosują oryginalne informacje o rozmiarze, nie chcąc wprowadzać klientek w błąd. Stąd wynika ta różnica, że w jednym sklepie pani w przebieralni jest uśmiechniętą 38., a w
innym zdołowaną 42.

Panowie, chociaż nam rozmiary ubrań się nie zmieniły i nasze 48 to te same 48 co u naszych ojców, to problem dotyka także i nas. Jednak chyba trzeba stanąć po stronie oszukujących producentów. Przecież po nieudanych zakupach, ta żona musi wrócić do domu...

PFi/ BL

d4c3uol

Podziel się opinią

Share
d4c3uol
d4c3uol