Trwa ładowanie...
04-06-2012 12:58

To facetów należy winić za wysyp chorób wenerycznych?

Share
To facetów należy winić za wysyp chorób wenerycznych?Źródło: fotochannels.com
d4k6uai

Odpowiadając zwięźle: Tak.

A przynajmniej do takich wniosków doszli specjaliści z brytyjskiej "Health Protection Agency", którzy stwierdzili, że to głównie męskie rozpasanie seksualne przyczynia się do szerzenia chorób intymnych. Co ciekawe, głównymi winowajcami okazują się młodzi faceci, w wieku poniżej 25 lat. Chodzi zarówno o homoseksualistów (którzy coraz częściej i chętniej mają zmawiać się na jednorazowe przygody za pomocą portali internetowych oraz aplikacji na komórkę), jak i heteroseksualistów, którzy także nie próżnują. Jakby tego mało, obydwie grupy nie garną się do używania prezerwatyw.

Liczby wyglądają porażająco. W samej Wielkiej Brytanii roku 2011 odnotowano 426 867 przypadków zakażeń chorobami wenerycznymi (przy czym nie wszystkie są zgłaszane). Największy i najbardziej przerażający jest wzrost liczby zarażeń rzeżączką. Od roku 2010 ilość odnotowanych przypadków wzrosła o 25 proc. (!), sięgając 20 965 obserwacji. Co gorsza, dwoinka rzeżączki wyrasta powoli na bakterię odporną na leczenie. "zaobserwowaliśmy rosnącą odporność rzeżączki na obecnie stosowane antybiotyki. Obawiamy się, że w przeciągu kolejnych 5 lat rzeżączka stanie się przypadłością szalenie trudną do wyleczenia", mówi dr Gwenda Hughes dziennikarzom "Daily Mail".

10-procentowy wzrost odnotowano także w liczbie zakażeń kiłą, natomiast 5-procentowy w diagnozie opryszczki narządów płciowych. Badacze twierdzą, że w głównej mierze jest to wina młodych mężczyzn. To właśnie oni angażują się w częste, szybkie kontakty seksualne bez zabezpieczenia. Efekty tego stanu rzeczy widać w statystykach, ale nie tylko. Powyżej pisaliśmy o uodporniającej się na leczenie rzeżączce, która już wkrótce może stać się poważną, nieuleczalną chorobą, jednak to nie jedyna przypadłość intymna, która wymyka się spod kontroli lekarzom. Jakiś czas temu pisaliśmy także o chlamydii, również ostro pracującej na miano superbakterii...

d4k6uai

"Wiadomo, że chlamydia występuje w różnych szczepach, lecz wcześniej nie podejrzewano, jak wiele owych szczepów krąży po świecie, zaś rozpoznanie choroby, nawet obecnie, ogranicza się do wykrycia jej obecności lub nie, bez oznaczenia konkretnego szczepu. To, z kolei oznacza, że leczenie może okazać się nieskuteczne, ponieważ dany szczep bakterii zdążył się już uodpornić na określony antybiotyk - wobec tego, czasami trzeba szukać po omacku. Teraz jednak badacze z 'Wellcome Trust Sanger Institute' ustalili, że do powstawania nowych szczepów dochodzi zaskakująco często: chlamydia mutuje się niemal nieustannie. 'Naukowcy odkryli niedawno, że jeśli dwa szczepy chlamydii zaatakują tę samą osobę, może dojść do mutacji i powstania trzeciego, silniejszego', mówi dr Simon Harris."

W obydwu przypadkach problemem jest mnogość szczepów bakterii i ich błyskawiczna adaptacja, co owocuje tym, że często zdarza się, iż lekarz jedynie sądzi, że udało mu się wyeliminować zagrożenie, podczas gdy bakteria dość szybko ponownie daje o sobie znać - natomiast gdy pacjent wraca do szpitala, specjalista sądzi, że to już nowe zakażenie. W ten sposób błędne koło może utrzymywać się latami.

Tym ważniejsze jest, aby młodzi mężczyźni wzięli sobie do serca akcje informacyjne nawołujące do korzystania z prezerwatyw. Zwłaszcza, jeśli faktycznie najnowszą metodą dobierania się w pary jest korzystanie z aplikacji na komórkę... Poza tym, może jesteśmy tradycjonalistami, ale czy nie warto czasem się ustatkować? Mieć jedną partnerkę, której możemy być pewni? Panowie, monogamia nie jest wcale taka zła!

MW/PFi

d4k6uai
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d4k6uai