Trwa ładowanie...
09-11-2012 13:16

Twoja żona przytyła? Wiemy dlaczego!

Share
Twoja żona przytyła? Wiemy dlaczego!Źródło: fotochannels.com
d1zls8f

Panie są mistrzyniami w wywieraniu wpływu na ludzi. Mogą sprawić, że twoja idealnie szczupła partnerka roztyje się w mgnieniu oka. Albo ją odchudzić...

Niedawna publikacja kanadyjskich badaczy, zamieszczona w magazynie "Sex Roles" przyczynia się do umocnienia starego powiedzenia, głoszącego: z kim przystajesz, takim się stajesz. Tym razem chodzi o wagę ciała, w odniesieniu do kobiet (choć nie tylko - podejrzewamy, że ten mechanizm występuje również u mężczyzn). Otóż kanadyjscy uczeni, pod wodzą dr Louise Wasylkiw i Molly Williamson badali kobiece siatki znajomości po to, by odkryć, że panie postrzegają swoje ciało nie przez pryzmat wagi czy jego faktycznej kondycji, a przez to, jakie podejście do fizyczności prezentują ich koleżanki. Innymi słowy, jeśli w paczce znajomych większość jest na niekończącej się diecie i uskarża się na nadmierną tuszę, nawet te dziewczyny, które są obiektywnie szczupłe, będą czuły się źle same ze sobą. To z kolei może zaowocować nie tylko odkładającą się frustracją, ale również krokami zmierzającymi do wywołania utraty wagi...

Otyłość jak grypa. Odchudzanie też

"Nasze badanie demonstruje, że przyjaciółki wpływają na siebie nawzajem, co najmniej na trzy sposoby: za pomocą wywoływania presji na bycie szczupłą, rozmów o ciele i percepcji wyglądu. I chociaż te percepcje w jakimś stopniu są zakorzenione w rzeczywistości, są one bardziej wypaczone, niż trafne" - mówi Williamson na łamach "Daily Telegraph". Innymi słowy panie z problemami wagowymi, w dążeniu do utraty kilogramów, tak bardzo koncentrują się na swoich celach, że niejako rykoszetem godzą swą postawą w koleżanki o jak najbardziej zdrowych parametrach wagowych, co z kolei owocuje utratą poczucia własnej wartości i wykrzywieniem obrazu samej siebie u tych drugich. Naturalnie, jest to zjawisko, które działa w dwie strony. Już kilka lat temu "Time" opublikował artykuł, w którym przytaczał wypowiedzi uczonych z Harvarda, którzy stwierdzili, że "nasi bliscy znajomi mają nawet większy wpływ na naszą wagę, niż geny, czy też członkowie rodziny. A co za tym idzie, można powiedzieć, że otyłość nie tyle się
rozprzestrzenia, co jest zaraźliwa..."

d1zls8f

Z kolei późniejsze badanie naukowców z Harvarda - zamieszczone w magazynie "PLoS Computational Biology", mówiło, że: "Posiadanie czterech otyłych znajomych podwaja szanse jednostki na nabawienie się otyłości, w porównaniu z osobami, które takich przyjaciół nie mają". Mechanizm jest tu prosty: nawet dbając o swoją wagę, podczas spotkania z ludźmi, którzy niekoniecznie trzymają się reżimu żywieniowego, człowiek pozwala sobie na więcej, bo widzi, że inni także to robią. A im więcej takich spotkań, tym częstsze katastrofalne w skutkach odstępstwa od zdrowej diety. I choć to wszystko, podobnie zresztą jak odkrycia Kanadyjczyków, wydaje się być jak najbardziej logiczne, to jednak całość ma wymiar dyskryminujący - pojawiają się nawet głosy, że tego typu publikacje przyczyniają się do cementowania chorych poglądów, jakoby otyli byli gorsi od trędowatych i należy się ich wystrzegać... I w zasadzie ciężko się z tym nie zgodzić, np. gdy czytamy w przytoczonej wyżej gazecie zdanie typu: "Zasugerowano (w badaniu
Kanadyjczyków - przyp. red.), że panie, które chcą się czuć dobrze w swojej skórze, powinny otaczać się zdrowymi przyjaciółmi, nie wywierającymi presji na utratę wagi."

Jeśli jednak potraktować powyższe doniesienia dosłownie, zwracając uwagę wyłącznie na suche aspekty naukowe, wniosek jest jeden - jeśli chcesz zmodyfikować wagę swojej małżonki, zorganizuj jej odpowiednie towarzystwo, wcześniej jednak odpowiedz sobie na pytanie, kim jesteś: bliżej ci do miłośnika rubensowskich kształtów czy amatora wysuszonych modelek? I kolejna kwestia, czy odważysz się igrać z jej psychiką i poczuciem wartości w imię doskonałej prezencji?

MW/PFI, facet.wp.pl

d1zls8f
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1zls8f
d1zls8f