Trwa ładowanie...

Tylko do dnia osiemnastych urodzin zabijają nawet 100 tys. "osób"

Share
Tylko do dnia osiemnastych urodzin zabijają nawet 100 tys. "osób"Źródło: East News
d3i2ylq

Są wszędzie - na ulicy, w kinie, w miejscu pracy, na plaży, a nawet w pokoju obok. Równie dobrze mogą mieć twarz pryszczatych nastolatków z sąsiedztwa, twojego szefa czy teścia, jak i pani za ladą w sklepie. Wystarczy tylko się rozejrzeć. A może spojrzeć w lustro?

Według amerykańskiego prawnika Marka O'Mary, który zasłynął jako obrońca podczas głośnej sprawy George Zimmermana z 2013, żyjemy pośród morderców i sami jesteśmy mordercami - wirtualnymi. Chodzi o ilość mordów dokonywanych przez graczy w grach komputerowych - zdaniem O'Mary przeciętny nastolatek w dniu swoich osiemnastych urodzin ma na koncie przeszło 100 tysięcy wirtualnych ofiar. Dlaczego zabijanie za pomocą myszki, klawiatury czy pada przychodzi tak łatwo? Kluczową rolę gra psychologia i zwolnienie od odpowiedzialności za popełniane w wirtualnym świecie czyny, które jest podstawą świata gier: "Znacznie łatwiej wcielić się online w postać, którą chcemy być, ale wiemy, że nie powinniśmy. Osiemnastolatek ma na swoim koncie ponad 100 000 zabójstw w grach video i online" - twierdzi O'Mara.

Wiele wskazuje na to, że liczba podana przez prawnika jest mocno niedoszacowana - rzecznik O'Mary, Shawn Vincent, twierdzi, że rzeczone 100 tysięcy to zaledwie pięć procent faktycznej liczby ofiar komputerowych graczy. Podobne wnioski nasuwają wypowiedzi samych graczy, z którymi skontaktował się badający tę kwestię portal Politfact.com. 21-letni Jay Manning twierdzi, że liczbę 100 tysięcy zabójstw osiągnął zaledwie w ciągu 6 miesięcy gry. Gracze trzech pierwszych edycji popularnej gry "Halo" zabili łącznie około 136 miliardów postaci.

d3i2ylq

Jak dotąd nie istnieją żadne badania naukowe, w których podjęto by próbę policzenia wirtualnych zabójstw i scharakteryzowania tego zjawiska. Ciężko nawet sprecyzować, co jest już wirtualnym morderstwem, a co jeszcze nim nie jest - czy likwidowanie przeciwników przez skakanie im na głowę, jak w legendarnej grze Super Mario, można uznać za zabójstwo? A może liczą się tylko pojedynki z użyciem mniej lub bardziej tradycyjnej broni, tj. pistoletów, kałasznikowów, granatów? - zastanawia się jeden z dziennikarzy "PC Magazine".

Co ciekawe, niektórzy z wirtualnych zabójców doświadczają emocji i przeżywają stany analogiczne do tych, które towarzyszą faktycznym mordercom w "realu" - dzieje się tak głównie w grach, w których postacie są w wysokim stopniu zindywidualizowane, a gracze poświęcili dużo czasu i serca w ich stworzenie. Podobnie jest z zabijaniem postaci z avatarami należącymi do prawdziwych osób są one traktowane jako wirtualne "przedłużenie" ich faktycznych możliwości, coś w rodzaju wirtualnej maskotki - tłumaczy jeden z graczy".

Niezależnie od tego, jak sami gracze traktują wirtualne zabójstwa, skala zjawiska jest zastanawiająca - szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że ze śmiercią stykamy się nie tylko w formie czynnej, zabijając postacie komputerowe, ale również biernie - jako świadkowie: "Młodzi ludzie symulują dokonywanie morderstw oraz są świadkami tysięcy zabójstw na ekranie telewizora" - podkreślił Vincent.

KP/PFi, facet.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
d3i2ylq

Podziel się opinią

Share

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3i2ylq
d3i2ylq