Trwa ładowanie...

W łóżku tylko z informatykiem

Share
W łóżku tylko z informatykiem
Źródło: Jupiterimages
d3rdyog

Jak kojarzy się przeciętny informatyk? Flanelowa, kraciasta koszula, przetłuszczone włosy i brak życia towarzyskiego. A typowy urzędnik? Szara marynara, szare spodnie, szare życie. A tymczasem najnowsze badania wykazują, że to właśnie informatycy i urzędnicy są najlepszymi kochankami.

Wydawałoby się, że świat pracowników branży IT jest całkowicie hermetyczny. Że poza programowaniem, systemami operacyjnymi i całą wirtualną rzeczywistością niewiele ich interesuje. A tymczasem badania przeprowadzone na 2 000 Brytyjczyków obojga płci dowodzą czegoś zupełnie innego. Okazuje się bowiem, że w sytuacjach, kiedy ich własny software zamienia się w hardware radzą sobie wprost znakomicie.

Badanie wykazało, że to właśnie informatycy są w łóżku żywiołowi, otwarci, a także najmniej egoistyczni. Bardzo chętnie również urozmaicają sobie miłosne igraszki z pomocą gadżetów – do ich stałego używania przyznało się 78% badanych pracowników branży IT.

d3rdyog

Na drugim miejscu wśród branż, których przedstawiciele nie są egoistyczni w łóżku uplasowali się pracownicy biurowi. To o tyle zaskakujące, że zazwyczaj typowy „urzędas” kojarzy się z kimś zimnym, bezdusznym, całkowicie obojętnym na potrzeby innych ludzi. Być może jednak jest to jedynie maska, którą pracownicy biurowi z ulgą zdejmują po wybiciu godziny szesnastej.

Na trzecim miejscu uplasowali się pracownicy służby zdrowia – co nie dziwi kompletnie. Wszak niesienie pomocy innym jest wpisane w ich zawód. Natomiast czwarte miejsce zajęli bezrobotni. W tym przypadku może naszym zdaniem chodzić o coś rodzaju rehabilitacji – nie daję partnerowi pieniędzy, to chociaż odpłacę czym innym.

Co jednak najciekawsze – na zupełnie przeciwnym końcu rankingu znaleźli się przedstawiciele zawodów związanych z ćwiczeniami fizycznymi. Okazuje się że nauczyciele W-F i instruktorzy fitness są bardzo niechętni łóżkowym eksperymentom, nie znoszą gadżetów, a jako kochankowie skupiają się głównie na sobie.

Tak więc jeśli ktokolwiek z was cieszy się, że jego wysportowana partnerka jest kondycyjnie „nie do zdarcia”, to powinien zrewidować swoje poglądy. Prawdopodobnie bowiem wcale nie chodzi jej o sprawienie mu przyjemności, tylko o to, żeby mięśnie czworogłowe i dwugłowe ud zachowały odpowiednią kondycję.

(eMPi, Kabron)

d3rdyog

Podziel się opinią

Share
d3rdyog
d3rdyog