Trwa ładowanie...
19-10-2012 14:32

Większość z nas żyje w kłamstwie

Większość z nas żyje w kłamstwieŹródło: fotochannels.com
d3rbfy1

Wygląda na to, że miłość naprawdę jest ślepa. Albo przynajmniej mocno zezowata: najnowsze badania przeprowadzone przez Brytyjczyków dowodzą, że bardzo wiele osób w stałych związkach owszem - jest zakochana, ale wcale nie we własnym partnerze czy partnerce.

Wydawać by się mogło, że udany, stały związek to najlepsze świadectwo obopólnej miłości. Tymczasem nic bardziej mylnego. Dowiodło tego badanie przeprowadzone przez brytyjski portal OnePoll.com na grupie trzech tysięcy osób będących w formalnych, lub nieformalnych związkach. Aż 20 procent respondentów przyznało się, że kocha kogoś zupełnie innego, niż osoba z którą jest. Kogo więc darzą prawdziwym uczuciem? Zazwyczaj są to dawni partnerzy, ale też przyjaciele, czy współpracownicy. Znaczna większość badanych wyznała, że ich miłosny "skok w bok" trwa już od wielu lat.

Dlaczego tak się dzieje? Trudno jednoznacznie stwierdzić. Owszem - z badania OnePoll.com wynika, że 1/4 dorosłych Brytyjczyków nie jest szczęśliwa w swoim związku. Ale okazuje się, że nawet ci, którzy są szczęśliwi u boku obecnego partnera, potrafią jednocześnie kochać kogoś zupełnie innego. Zwłaszcza panowie: aż 22 procent badanych mężczyzn zadeklarowało, że darzy uczuciem dwie kobiety na raz. Paniom taka uczuciowa bigamia zdarza się również, choć nieco rzadziej - przyznało się do niej zaledwie 15 procent badanych.

d3rbfy1

Łatwo się domyśleć, jakie są konsekwencje takiego miłosnego rozdwojenia. 29 procent panów, których prawdziwą miłością jest inna kobieta, rozważa porzucenie swojej obecnej partnerki. Podobne plany ma 19 procent pań.

Wynika z tego, że większość z nas żyje w kłamstwie. Albo przynajmniej z poczuciem jakiejś koszmarnej życiowej pomyłki. Co zatem trzyma nas przy obecnych partnerach? Czyżby tylko przyzwyczajenie?

(manonwaves)/ PFi, facet.wp.pl

d3rbfy1
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d3rbfy1