Trwa ładowanie...
d2t0p47
Ciekawostki

Wygraliśmy z Ferrari

Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Wygraliśmy z Ferrari
(Paweł Kucharski, Mateusz Żuchowski)
d2t0p47

Mieli walczyć tylko o honor kierowcy, a pokonali wielu faworytów. Ekipa polskiego „Top Gear”: Piotr Frankowski, Jacek Pieśniewski i Szymon Sołtysik w trzygodzinnym wyścigu Mistrzostw Polski w Poznaniu udowodniła, że na torze stać ją na wiele.

ZNACIE BAJKĘ O ŻÓŁWIU i ZAJĄCU?

Nam taka historia przydarzyła się naprawdę! Trójka amatorów z niewielkim doświadczeniem w wyścigach samochodowych, jadąc niemal seryjną Kią Pro_ceed, wygrała z 3-krotnie mocniejszymi maszynami prowadzonymi przez wytrawnych kierowców.

d2t0p47

Pozazdrościliśmy Clarksonowi, Hammondowi, Mayowi i Stigowi ich udziału w 24-godzinnym wyścigu na Silverstone. Wystawiliśmy więc załogę polskiego „TG” w składzie: Piotr Frankowski, Szymon Sołtysik i ja. Lecz ambicje musieliśmy sprowadzić do poziomu, na jakim jest nasz sport samochodowy. Wyzwanie to było na miarę kraju, w którym żyjemy. Jak w dowcipie o dwóch pijaczkach stojących w bramie vis-à-vis Pałacu Kultury. Gdy w budynek uderza lotniarz, jeden z nich komentuje: „Jaki kraj, tacy terroryści”. Jaki kraj, taki wyścig długodystansowy: trzy godziny jazdy, blisko 340 km.

Piątek. Pechowy trening

Wyścig jest jak śmietanka na deser. Główne danie zawodów to żmudne przygotowania. Dla każdego z nas, a przecież nie byliśmy tam VIP-ami, lecz jednym z teamów, były to trzy dni treningów, kwalifikacji, odpraw i badań technicznych samochodu. Cały weekend ciężkiej pracy, aby w niedzielę przez trzy godziny pokazać na co nas stać. Zaczęliśmy jednak pechowo. Podczas piątkowych treningów tor tonął w deszczu. W takich warunkach nietrudno o wypadek. Swoją sesję zakończyłem poza torem i auto z rozbitą chłodnicą wróciło na lawecie pod namiot serwisu. Całe przedsięwzięcie diabli by wzięli, gdyby nie mechanicy. Wieczorem wszystko było już na swoim miejscu i w sobotę mogliśmy się zakwalifikować do wyścigu na 16. miejscu (na 18 startujących zespołów). Mimo trudności zrealizowaliśmy jednak nasz plan minimum: nie byliśmy ostatni!

Sobota. Czytelnicy na torze

Wieczór w dzień przed wyścigiem był przeznaczony dla specjalnej grupy kibiców. Na tor przyjechali zwycięzcy konkursu: Wyścigowy weekend z „TopGear” ogłoszonego w lipcowym wydaniu. Wszyscy okazali się pasjonatami motoryzacji. Józefa Piotrowicza z Kielc, studenta zarządzania i inżynierii produkcji spożywczej na akademii ekonomicznej, pociągają rajdy. Jego zdaniem to najlepszy sposób, by doskonalić się jako kierowca. Jeździ jako pilot w rajdach amatorskich. Jacka Hreczańskiego z Sochaczewa, kierownika w centralnym magazynie dużej sieci handlowej, ciekawi polska motoryzacja. Ma dwa „Komary” i „Żaka”, zabytkowe już dziś polskie motorowery. Zbigniew Ciastoch, finansista z Wrocławia, polskie wydanie „TG” czyta od pierwszego numeru. W samochodach nie interesują go surowe dane techniczne. Chce wiedzieć, czy jazda nimi sprawia radość i czy może być źródłem emocji. Piotr Matusik z Legnicy, dyspozytor w energetyce kolejowej, jako chłopiec zamiast o Ferrari marzył o wielkich ciężarówkach.

d2t0p47

Kiedyś przejechał się takim wozem i przekonał, że to zajęcie dla twardzieli. Podobnie jak wyścigi samochodowe. Dla Radosława Bambeckiego z Nowego Tomyśla, urzędnika państwowego, motoryzacja to pasja rodzinna: dziadek, ojciec, a teraz on – wszyscy są fanatykami wszelkich sportów motorowych. Radek należy do Automobilklubu Wielkopolskiego, startuje w samochodowych rajdach turystycznych, a motocyklem, Hondą Transalp, z żoną zwiedza kraj. Nagrodą dla zwycięzców naszego konkursu była przejażdżka po torze wyścigówkami: Picanto i Pro_ceed. To była namiastka wyścigu

w superszybkim tempie i okazja, by zobaczyć od środka, jak jest podczas prawdziwych zmagań. Do tego celu w autach trzeba było zainstalować dodatkowy fotel i pasy, których normalnie tam nie ma. Ale nie tylko my woziliśmy naszych gości. Za kierownicę jednej z wyścigówek zaprosiliśmy też Łukasza Błaszkowskiego. Należy do najszybszych w tym sezonie kierowców pucharu Kii Pro_ceed. To jazda z nim robiła największe wrażenie na naszych gościach: precyzja, opanowanie i luz.

Niedziela. Pojedynek z piorunami

Trzeciego dnia stanęliśmy w końcu do wyścigu. Nasze szanse ocenialiśmy realnie: daleko przed nami, na czele, były dwa ponad 400-konne Porsche GT3 Cup i tak samo mocne Ferrari Modena oraz kilkanaście innych, profesjonalnie przygotowanych wyścigówek. Jako pierwszy za kółkiem usiadł Szymon. Szybko uzyskał przewagę nad mocno przerobionym, lekkim, ponoć 160-konnym Fiatem Seicento, który raz po raz zjeżdżał do serwisu. Poczuliśmy, że możemy chcieć czegoś więcej. Po godzinie pierwsza zmiana i zastąpiłem Szymona. Wszystko zgodnie z planem. Sędziowie jednak nie zauważyli, jak wskakiwałem za kierownicę. Za ich nieuwagę zapłaciliśmy później: zostaliśmy niesłusznie ukarani. Podczas mojej „szychty” BMW M3 i bardzo szybki Fiat Panda uległy awarii. Kłopoty zaczęło mieć też Ferrari. Wcześniej wielokrotnie mijało naszą Kię z tak potężnym grzmotem wydechów, jakby obok uderzył piorun. Przy niej miałem wrażenie, jakbym wrzucał wsteczny bieg. Ale długie postoje wkrótce pogrzebały jej całą przewagę.

d2t0p47

Nasza Kia z numerem 98 pokonywała okrążenie za okrążeniem. Ostatnia godzina za kierownicą należała do Piotra. Zaledwie wystartował, sędziowie zarządzili bezzasadną karę przejazdu przez aleję serwisową i zatrzymania się w niej na chwilę. To właśnie była cena przeoczenia przez nich naszej wcześniejszej zmiany. Cena tym bardziej bolesna, że wyprzedzaliśmy już Ferrari. Teraz, by nas pokonać, musiało odrobić kilka kółek. Gdy przed końcem wyścigu było tuż-tuż za nami, musiało znów zjechać do serwisu. Wtedy wiedzieliśmy, że już z nami nie wygra. Los dał nam też premię: awaria zatrzymała jedno z dwu „liderujących” Porsche. Zajęliśmy 11. miejsce w klasyfikacji generalnej i 6. w klasie aut z silnikami do 2 litrów pojemności. Czy to był sukces? Zdobyliśmy więcej punktów niż w ten sam weekend Robert Kubica na Grand Prix Belgii.

Tekst: Jacek Pieśniewski Zdjęcia: Paweł Kucharski, Mateusz Żuchowski

d2t0p47

Podziel się opinią

Share

d2t0p47

d2t0p47