Trwa ładowanie...

Zabójcza manipulacja

Share
Zabójcza manipulacja
Źródło: mat. pras./ID
d288jw6

Wielka namiętność, seks, kłamstwa, zdrada, zabójstwo, samobójstwo, głośny w całym kraju proces sądowy ze zwrotami akcji. Wątkami z historii, w której główną, demoniczną rolę odegrała niepozorna blondynka Sharee Miller, można by obdzielić niejeden hollywoodzki thriller.

Miłość w kasynie

Wszystko zaczęło się w pierwszych miesiącach 1999 roku. Nieubłaganie zbliżający się do 40- tki Jerry L. Cassaday, rozwodnik i były glina, którego kariera w policji legła w gruzach, stał na życiowym rozdrożu. Mężczyzna swoje smutki i rozgoryczenie próbował bezskutecznie zabijać alkoholem i lekami antydepresyjnymi. Kiedy myślał, że los nie przyniesie mu już nic dobrego, na horyzoncie pojawiła się ona. 27-latka Sharee Miller z miejscowości Flint w Michigan, z którą nawiązał internetowy romans. Ich wirtualne schadzki były tak obiecujące, że w lipcu e-kochankowie, którym przestała wystarczać zwykła wymiana mejli, postanowili spotkać się twarzą w twarz w Reno w Nevadzie. Jerry pracował jako kierownik stołów w jednym z tamtejszych kasyn.

Para od razu przypadła sobie do gustu i wspólny wieczór zakończyła w hotelowym pokoju, oddając się miłosnym igraszkom. Jerry po tym jednym spotkaniu był zakochany po uszy. Sharee była seksowna, zabawna i sprawiła, że znów poczuł się jak mężczyzna. Jej idealnego obrazu, jaki sobie stworzył w głowie, nie zburzyło nawet to, że tuż przed pożegnaniem wyjawiła mu, że jest mężatką i matką trójki dzieci. Dla Jerry'ego nie miało to większego znaczenia. Tłumaczył sobie, że najwidoczniej kobieta, w której się zakochał, nie była szczęśliwa z obecnym partnerem.

d288jw6

Romans w rozkwicie

Od momentu spotkania w Reno kochankowie kontaktowali się ze sobą niemal codziennie. Czułe rozmowy telefoniczne, pikantne mejle i przesycone erotyzmem krótkie filmiki video sprawiły, że Jerry uwierzył, że są sobie pisani. Wkrótce jednak 27-latka zaczęła się mu zwierzać, że żyje w ciągłym strachu. Gdyby jej mąż Bruce dowiedział się o romansie, mogłoby jej grozić śmiertelne zagrożenie. Miller miał bowiem według niej stać na czele grupy mafijnej, zajmującej się oszustwami i handlem narkotykami pod przykrywką prowadzenia złomowiska samochodów. Według niej był to nieobliczalny, zdolny do wszystkiego furiat.

Na byłym stróżu prawa informacje te nie zrobiły specjalnego wrażenia. Normalny facet na jego miejscu zapewne powiedziałby "dziękuję" i nigdy więcej by się nie odezwał. Cassadey wręcz przeciwnie. Był mocno podekscytowany, wręcz nakręcony i nie miał zamiaru odpuścić wielkiej miłości. Odezwał się w nim prawdziwy "glina" z przeszłości. Dlatego po paru tygodniach kochankowie po raz drugi spotkali się w Reno. Sharee okłamała męża, że jedzie na parę dni na konferencję kosmetologiczną do Nevady. Na miejscu ona i Jerry zaczęli snuć plany na przyszłość i rozglądać się za domem, w którym mogliby zamieszkać i stworzyć szczęśliwą rodzinę.

Mąż-gangster

We wrześniu 1999 roku Sharee oznajmiła Jerry'emu, że jest w stanie błogosławionym. Nie posiadał się ze szczęścia i nalegał, aby ukochana czym prędzej opuściła męża i przyjechała z dziećmi do Reno. Kobieta jednak odmówiła, argumentując to strachem przed zemstą Bruce'a. Nim opadła euforia związana z wiadomością o potomku, Jerry odebrał dramatyczny telefon od Sharee. Według jej relacji Miller dowiedział się o wszystkim i wpadł w szał - pobił ją i brutalnie zgwałcił, w skutek czego poroniła. Na dowód swoich słów przesłała Cassadey'owi zdjęcia posiniaczonej twarzy i całego ciała. Były policjant, co zrozumiałe, szalał z rozpaczy. Znów zaczął pić i wpadł w depresję. Wyraźnie potrzebował pomocy. Rodzinie udało się go namówić, aby wrócił do rodzinnego stanu Missouri, gdzie zamieszkał w miasteczku Odessa u swojego kuzyna.

Listopad przyniósł będącemu na skraju załamania nerwowego Jerry'emu chwilowe odrodzenie. Sharee poinformowała go bowiem, że znów jest w ciąży, tym razem bliźniaczej. Przesłała mu nawet zeskanowane zdjęcie USG. Mężczyzna cieszył się dobrą nowiną zaledwie dzień. Nazajutrz otrzymał bowiem mejlowo niepokojącą wiadomość. Nieznajomy pisał, że Sharee go nie kocha. Autor ponadto stwierdzał, że wie o ciąży i zmusi kobietę do jej przerwania. Dla Cassadeya było jasne, że za tymi słowami musiał stać Bruce Miller. Postanowił więc działać. Po bezskutecznych próbach skontaktowania się z ukochaną, zaczął obdzwaniać szpitale w nadziei, że uda mu się trafić w którymś z nich na ślad Sharee i nakłonić ją, żeby nie dopuściła do aborcji.

d288jw6

Czas zemsty

Wysiłki Jerry'ego na nic się jednak zdały. Sharee odezwała się bowiem sama z tragiczną wiadomością. Znów poroniła po tym, jak mąż kazał swoim kompanom, aby ją pobili i dokonali na niej zbiorowego gwałtu. Tego było za wiele dla Cassadeya. Nie mógł odpuścić potworowi, który zabił trójkę jego nienarodzonych dzieci. Każdy facet na jego miejscu zapałałby żądzą zemsty. Bruce Miller musiał zniknąć z powierzchni ziemi. Rankiem 8 listopada Jerry ruszył więc w podróż z Missouri do Michigan i wieczorem był już na miejscu. Wszedł do biura Bruce'a i strzelił mu prosto w pierś. Następnie dobrze zatarł ślady i opróżnił portfel ofiary z gotówki. Tak, aby wszystko wyglądało na napad rabunkowy. Zemsta za cierpienia ukochanej i śmierć nienarodzonych dzieci została dokonana.

Policja prowadząca sprawę zabójstwa Millera najprawdopodobniej nigdy by nie wpadła na trop Jerry'ego, gdyby on sam nie przyznał się do zbrodni. Tyle że zrobił to w dość specyficzny sposób, bo w liście pożegnalnym do rodziców, który napisał tuż przed popełnieniem samobójstwa w lutym 2000 roku. Dlaczego zdecydował się na tak radykalny krok? Tuż po zabójstwie Sharee zerwała z nim wszelki kontakt. Co gorsza, wkrótce okazało się, że jego ukochana ma nowego faceta. Były policjant zaczął wówczas węszyć wokół całej sprawy i wkrótce odkrył, że padł ofiarą manipulacji ze strony Sharee. Miller nie był żadnym gangsterem, lecz uczciwym i ciężko pracującym człowiekiem. Wszystko, co usłyszał o nim od Sharee, było jednym wielkim kłamstwem. Rzecz jasna nigdy nie było też żadnej ciąży, pobić i zbiorowego gwałtu. Dla Cassadeya stało się jasne, że odebrał życie niewinnej osobie i będąc tego świadomym, nie mógł dłużej żyć.

Dowody manipulacji

To jednak nie koniec tej szokującej historii. W liście pożegnalnym Jerry, oprócz przyznania się do zabójstwa, oskarżył bowiem Sharee o współudział. Aby nie pozostać gołosłownym, dołączył do niego wydruki mejli i płyty ze zdjęciami oraz filmami, które stanowiły dowód ogromnej manipulacji, jakiej dopuściła się kobieta. Po odnalezieniu tych materiałów rodzina Cassadeya przekazała je swojemu prawnikowi, a ten skontaktował się z policją we Flint. Po ich analizie śledczy aresztowali Sharee Miller jeszcze w tym samym miesiącu. Postawiono jej zarzuty udziału w spisku mającym na celu pozbawienie życia drugiego człowieka i zabójstwa drugiego stopnia.

Proces kobiety rozpoczął się w grudniu 2000 roku i przyciągnął ogromną uwagę mediów. Obrońcy Sharee przedstawili teorię, że ich klientka padła ofiarą pomówienia i zemsty ze strony uzależnionego od alkoholu, niestabilnego emocjonalnie i odrzuconego Jerry'ego. Poza tym dowodzili, że zabójcą Millera nie był tak naprawdę Cassadey, lecz pracownik szrotu, który był skonfliktowany z Brucem. Oskarżenie z kolei wskazywało na motyw finansowy zbrodni - wdowa otrzymała pieniądze nie tylko z polisy na życie męża, ale także sprzedaży zakładu. Ława przysięgłych przychyliła się do tej drugiej koncepcji i uznała Sharee winną. Sędzia wymierzył jej karę dożywotniego pozbawienia wolności.

d288jw6

Kobieta cały czas utrzymywała, że jest niewinna, a jej obrońcy wnieśli apelację od wyroku. Została ona rozpatrzona w 2008 roku... na korzyść skazanej! Sędzia federalny uznał, że list Jerry'ego był niedopuszczalnym dowodem, ponieważ nie można było przesłuchać mężczyzny i zweryfikować jego oskarżeń. Rok później Sharee została wypuszczona na wolność do momentu ponownego rozpatrzenia jej sprawy. Wolnością cieszyła się trzy lata, do sierpnia 2012 roku. Wtedy to Sąd Najwyższy podważył decyzję o zwolnieniu jej z więzienia, uznając że list Jerry'ego był pełnoprawnym dowodem w sprawie.

(fot. ID)
Źródło: (fot. ID)

Miłość to piękne i pozytywne uczucie. Dodaje skrzydeł, pomaga przenosić góry. Ale to tylko jedna strona medalu. Uczucie to bowiem niejedno ma imię i czasami może przybrać ekstremalną, skrajnie patologiczną postać. Dowód? Kryminalne historie zaprezentowane w programie "Dla ciebie bym zabił". Emisja we wtorki, o godz. 22.30 na kanale ID.

d288jw6

Podziel się opinią

Share
d288jw6
d288jw6