Trwa ładowanie...
03-10-2013 12:54

Zatrważające dane. Polacy bici przez żony

Share
Zatrważające dane. Polacy bici przez żonyŹródło: AFP
d1jrr8j

To już nie domysły, to fakty. Jak pokazują statystyki, "słaba płeć" na przestrzeni ostatnich kilku lat bardzo się wzmocniła... W Wielkiej Brytanii mężczyźni padają ofiarami przemocy domowej tak samo często jak kobiety. W Nowej Zelandii to wręcz panie określane są mianem "płci dominującej", zaś w USA w 40 na 100 przypadków rękę na współmałżonka podnoszą kobiety. A jak jest w Polsce?

Okazuje się, że polscy faceci również wiedzą, co to ból. Według statystyk policyjnych, w okresie ostatniego dziesięciolecia liczba notowanych przypadków przemocy domowej na mężczyznach potroiła się. Nie chodzi jednak tylko o przemoc fizyczną lecz przede wszystkim psychiczną.

- Mężczyźni są coraz częściej nękani psychicznie przez swoje żony czy partnerki - mówi psycholog i psychoterapeuta Teresa Wojtas-Kilian z Sądeckiego Ośrodka Interwencji Kryzysowej. - Wszystko w związku ze zmieniającymi się rolami społecznymi. Panowie coraz częściej zajmują się dziećmi, a żony zarabianiem pieniędzy. Przemoc psychiczna jest bardziej destrukcyjna dla człowieka niż fizyczna. Prowadzi do degradacji własnej wartości. Skutkiem długotrwałego stresu jest na przykład depresja, która może na przykład doprowadzić do prób samobójczych. Dlatego warto z problemem jak najszybciej zgłosić się do specjalisty - zaleca Teresa Wojtas-Kilian.

d1jrr8j

I choć owszem, według badań to wciąż kobiety częściej doświadczają agresji ze strony swoich partnerów, różnice powoli zdają się zacierać. Świadczy o tym, chociażby raport CBOS-u. Jak czytamy, zjawiska przemocy psychicznej wypływały niemal na równi ze strony mężczyzn jak i kobiet. Z kolei, co może dziwić, to panie częściej posuwały się do aktów fizycznej przemocy (bicie i policzkowanie). W ciągu ostatnich dziesięciu lat tendencje te dodatkowo się pogłębiły. Można zatem odnieść wrażenie, że podczas gdy panowie uspokajają się, ich partnerki stają się coraz bardziej agresywne...

Z powyższych informacji wyłania się zatem nowy obraz mężczyzny dwudziestego pierwszego wieku - faceta zalęknionego i umęczonego... Niestety, realia są dla nas nieprzychylne, bowiem w praktyce, mężczyzna maltretowany przez kobietę, doświadcza przemocy - w mniejszym lub większym stopniu - z wielu stron naraz. Najczęściej mowa tu o prześladowaniu emocjonalnym czy psychicznym ze strony przyjaciół, znajomych czy współpracowników, dla których bity mężczyzna to wciąż abstrakcja. Wszak, jak to możliwe, aby dorosły facet "dawał się" żonie? Co gorsza, taką samą reakcję spotyka się ze strony władz.

- Kiedy wreszcie znalazłem w sobie dość siły, by iść z tym na policję, funkcjonariusz niemal mnie wyśmiał. Drugi przecierał czoło ze zdziwienia i próbując zachować resztki powagi, skwitował, że nie wie jak mi pomóc... - wyznaje Arkadiusz S., trzydziestoletni informatyk z Rybnika. - Innym razem usłyszałem, że policja nie miesza się w sprawy małżeństw i żebym spróbował terapii. Byłem załamany. Pod okiem miałem śliwę wielkości piłki do tenisa, ślady paznokci na szyi, a do tego, zdaniem lekarza, tylko cud uchronił mnie przed uszkodzeniem siatkówki, a policjant tylko wzruszał ramionami i kazał iść na terapię... Jestem pewien, że gdybym próbował się bronić, odepchnął albo uderzył żonę i gdyby to ona siedziała wtedy na tym krześle, reakcja policjanta byłaby zupełnie inna.

Podobne przeświadczenie o społecznej niesprawiedliwości, gości na licznych forach internetowych, na których mężczyźni anonimowo mogą spokojnie wymieniać się przykrymi doświadczeniami. - Najgorsze, że ona sprawia wrażenie niesamowicie niewinnej osoby... ktokolwiek ją spotyka, z miejsca się w niej zakochuje - "to wspaniała, ciepła osoba" - mówią wszyscy. I co ja mam wtedy zrobić? Przyznać, że ta "wspaniała, ciepła osoba" okłada mnie tłuczkiem do mięsa, ilekroć się spóźnię, albo, że "miłosiernie" bije mnie garnkiem w korpus, żeby niczego nie było widać w pracy? Nawet moi rodzice by mi nie uwierzyli - pisze jeden z nich.

d1jrr8j

Skąd ten nagły przypływ agresji u kobiet? Czyżby wraz z nowym milenium, w panie wkroczył jakiś nowy, groźny duch? Zdaniem Lidii Gadomskiej z Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Krakowie, nie do końca. W wypowiedzi dla jednego z portali pani psycholog stwierdza: - Sama przemoc nie stała się czymś częstszym. Myślę, że jest to związane z tym, że ostatnio mamy wiele akcji medialnych przeciw przemocy, a także wzrasta w społeczeństwie świadomość tego, czym jest przemoc i co znaczy być ofiarą przemocy. Osoba, która nie myślała o sobie w takich kategoriach, może natknąć się w mediach na artykuł, wysłuchać audycji na ten temat i pomyśleć: to o mnie...

Do tej pory zakładano, że główną "bronią" kobiet były zachowania pasywno-agresywne, znęcanie się psychiczne czy szantaż, a zatem narzędzia bardziej wysublimowane, które jednak potrafią zranić. Obecnie pogląd na tę sprawę się zmienia, podobnie jak i stosowany przez kobiety wachlarz środków. Okazuje się, że panie tak samo chętnie korzystają z zagrywek socjologicznych czy psychicznych jak i noży, młotków, popielniczek czy występującego często w komiksach żelazka. Tak przynajmniej nakazują przypuszczać policyjne raporty. Wynika z nich, że kobiety są bardziej impulsywne niż mężczyźni, dlatego w przypływie złości sięgają one po to, co jest pod ręką.

Według Lidii Gadomskiej, przemoc wobec mężczyzn nie jest niczym nowym, a jej pozornie notowany wzrost jest wynikiem jedynie większej odwagi panów, którzy chętniej przyznają się do bycia maltretowanymi. W dzisiejszych czasach takie wyznanie wciąż niestety jest rzeczą niezwykle trudną. Poza napiętnowaniem społecznym (etykieta "słabego mężczyzny", "mięczaka", "ofiary losu"), niemożnością wylania swoich frustracji, spowodowaną właśnie lękiem przed napiętnowaniem czy złymi reakcjami policji, dochodzi jeszcze kwestia sfeminizowanych sądów.

Maltretowana kobieta ma mnóstwo praw i przywilejów, natomiast sędzia zawsze patrzy na nią przychylniejszym okiem. A jak to jest z mężczyznami? Pomimo szalejącego w mediach równouprawnienia, w Polsce wciąż nie dopuszcza się możliwości, że to facet może być ofiarą. Dlatego mężczyźni, jak np. pan Arkadiusz, muszą często milczeć potulnie i znosić upokorzenia, tylko po to, by mieć pewność kontaktów z dziećmi.

d1jrr8j

Niestety maltretowany mężczyzna ma większą szansę być zaszufladkowanym jako manipulator i intrygant, aniżeli faktyczna ofiara. A wówczas zdany jest już tylko na siebie. To natomiast prowadzi do nawarstwiania się złych emocji, rodzi depresję czy nawet myśli samobójcze. Co gorsza, jeżeli poszkodowani wciąż będą trzymać prawdę tylko dla siebie, w najbliższym czasie sytuacja raczej się nie zmieni.

MW,IAR/ PFi facet.wp.pl

d1jrr8j
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.

Komentarze

Trwa ładowanie
.
.
.
d1jrr8j
d1jrr8j