Trwa ładowanie...
Ciekawostki

Żołnierz uratował ośmiu poszkodowanych w wypadku

Share
Żołnierz uratował ośmiu poszkodowanych w wypadku
Źródło: PAP
d16lxa6

Ta historia zdarzyła się wczesnym rankiem w samym centrum dużego, polskiego miasta. Na jednej z ulic doszło do wypadku - ciężarówka uderzyła w bok autobusu. Nie było wątpliwości, że są ranni, którzy wymagają natychmiastowej pomocy. Tego dnia mieli szczęście. Na ich drodze znalazł się żołnierz Żandarmerii Wojskowej z Krakowa, starszy szeregowy Marceli Herman. Błyskawicznie ocenił sytuację i zareagował instynktownie. Zaczął udzielać pomocy i opatrywać rany. Uratował osiem osób.

Zdarzenie miało miejsce 6 lutego, historię wypadku przypominała teraz Polska Zbrojna. Feralnego dnia Marceli Herman szedł na służbę, kiedy na jednym z głównych skrzyżowań w Katowicach samochód dostawczy uderzył w bok miejskiego autobusu. Żołnierz dobiegł do miejsca zdarzenia i ocenił, że najbardziej poszkodowane są osoby w ciężarówce. Dodatkowo, spod maski samochodu zaczął wydobywać się gęsty, czarny dym. Pojawiło się ryzyko pożaru. Trzeba było ewakuować rannych, zabezpieczyć miejsce wypadku i powiadomić pogotowie oraz straż pożarną.

Zanim służby medyczne dotarły na miejsce, szeregowy opatrzył rannych. Korzystając z indywidualnego pakietu sanitarnego, który zawsze ze sobą nosi, zatamował krwawiące rany i obandażował zranienia . Policja, która przybyła na miejsce wypadku razem z innymi służbami, nie miała wątpliwości - dzięki profesjonalizmowi i szybkości działania krakowskiego żołnierza życiu poszkodowanych nie zagrażało niebezpieczeństwo. Postawa szeregowego została nagrodzona przez Komendanta Głównego Żandarmerii. Sam Marceli Herman nie uważa jednak, że zrobił coś nadzwyczajnego: - Postąpiłem tak, jak zrobiłby każdy żołnierz. Naszym zadaniem jest pomaganie innym. Tym bardziej, że jesteśmy do tego przeszkoleni - mówił, wypowiadając się dla Zbrojnej Polski.

d16lxa6

Uczestnicy nieszczęśliwego wypadku w Katowicach mieli mnóstwo szczęścia. Uratował ich człowiek, który zadziałał pod wpływem wytrenowanego instynktu, połączonego z naturalną dla większości z nas chęcią niesienia pomocy poszkodowanym. I choć prawidłowe zachowanie uczestników kolizji i wypadków drogowych definiują przepisy kodeksu drogowego, to nie zawsze wiemy, jak zachować się wówczas, kiedy jesteśmy świadkiem podobnego zdarzenia. Zwłaszcza, ze kodeks drogowy nie definiuje tego, jak powinni zachowywać się świadkowie wypadków. Dopiero przepisy kodeksu karnego nakładają na nas obowiązek niesienia pomocy poszkodowanym. Za brak takiej pomocy można nawet zostać pociągniętym do odpowiedzialności karnej.

Pierwszy paragraf 162 artykułu Kodeksu Karnego precyzuje wyraźnie:_ - Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażania siebie, albo innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3._

Ta wiedza w naszym kraju nie jest powszechna. Prawo mówi jednak wyraźnie - jeśli jesteśmy świadkami wypadku, którego uczestnicy zostali poszkodowani na tyle poważnie, ze nie są w stanie sami opuścić pojazdów i wezwać pomocy, to my musimy zadbać o ich bezpieczeństwo. Oczywiście powinniśmy czynić to tak, aby nie narażać własnego życia i zdrowia.

Jak zachować się wówczas, kiedy jesteśmy świadkami wypadku? - czytaj na moto.wp.pl

Zobacz: Szalony J. Wyznania jednego z najniebezpieczniejszych amerykańskich żołnierzy wszech czasów

d16lxa6

Podziel się opinią

Share
d16lxa6
d16lxa6