Trwa ładowanie...
dyzk611
Ludzie

Hołownia o politykach: Krystyna Pawłowicz? To potencjalna gwiazda każdej towarzyskiej imprezy. Melanżowałbym

Trwający od tygodnia kryzys parlamentarny coraz bardziej pogłębia podziały w społeczeństwie. Jedni mówią o zamachu stanu, inni o tragedii narodu i przerzucają się oskarżeniami. Mocnym słowom nie ma końca.
Głosuj
Głosuj
Podziel się
Opinie
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną
Domyślny opis zdjęcia na stronę główną (PAP)
dyzk611

To, co od kilku dni dzieje się w kraju, najlepiej na swoim profilu na Facebooku skomentował Szymon Hołownia – publicysta, który w gronie swoich fanów ma i konserwatystów i tych, o lewicowych poglądach.

Hołownia swój wpis zaczyna od wyjaśnienia, na czym polega „błąd aktora – obserwatora”.

- Jeśli JA skądś uciekam, to robię to dlatego, że było niebezpiecznie, ale jeśli ON skądś ucieka - ucieka dlatego, że jest żenującym tchórzem. Jeśli ja robię rozpierduchę w polityce - robię to dlatego, że takie są okoliczności, wymagania, racja stanu, bo tak trzeba. Jeśli robi to on - robi to, bo jest potworem, psychopatą, lubieżnikiem, zoofilem, sadystą, filatelistą i cyklistą – pisze.

dyzk611

Nie potrafimy myśleć pozytywnie o ludziach, którzy politycznie stoją po drugiej stronie barykady, a nawet po drugiej stronie „płotu hańby”. W dyskusji cały czas przekraczamy kolejne granice, i jak pisze Hołownia – „człowiek o innych poglądach staje się zasługującym na eksterminację wrogiem”.

- Żyjemy w czasach, w których jedni dziadkowie straszą wnuki, że jak nie będą jadły kaszki, to zamiast Mikołaja przyjdzie do nich manifestacja KOD-u i Kijowski, inni - że Kaczyński z Brudzińskim. Kiedy słucham i czytam u moich znajomych, że jeden ma osobowość alimenciarza, a drugi - to mały człowiek, co na pewno ma lęki, traumy i musi się leczyć, zastanawiam się, gdzie oni kurka wodna byli na lekcjach historii? Każde ludobójstwo zaczynało się tak samo: od publicystycznych dociekań, czy aby na pewno ci po drugiej stronie barykady to w pełni ludzie, zasługujący na bycie traktowanymi, tak jak ja. No przecież wiadomo, że nie. Przecież skoro oni myślą tak, jak myślą (inaczej niż ja), to znaczy, że mają coś z deklem, defekt, jakieś zmiany w mózgu. Więc dla dobra ich i wszystkich powinno się ich przymusowo leczyć. Nie chcą się leczyć? To trzeba ich izolować od zdrowych – dodaje.

Publicysta punktuje winnych tej sytuacji. Wśród nich wymienia prezydenta Andrzeja Dudę, który „jest dziś wszystkim, czym ze łzami w oczach i kładąc rękę na piersi, zarzekał się nie być: notariuszem rządu, prezydentem jednej partii i tylko swoich wyborców, głuchym na los potrzebujących radykalnego wsparcia, pogłębiaczem narodowych waśni”. I rząd, który „obiecywał skok na Marsa, a robi z Polski ochrzczony PRL”. Winna jest i opozycja.

-Patrzę na opozycję - i mam ochotę brać Espumisan garściami. Jedyny program: "jesteśmy przeciwko tym, co są przeciwko". Stu potencjalnych liderów na metr kwadratowy. Zanim jeszcze się połączyli, już zdążyli się piętnaście razy podzielić – kwituje Hołownia.

dyzk611

Nienawiść czuć do polityków łatwo, ale to tylko pogłębia kryzys. Brzmi to naiwnie, ale jego zdaniem w przeciwniku warto dostrzec człowieka.

- Zanim się nakręcę i pozwolę sobie ich osobiście nienawidzić, biorę głęboki wdech i myślę: nie prezydent, Andrzej Duda. Przecież tak poza wszystkim, to jest pewnie prywatnie (nie wiem, bo nie znam) sympatyczny facet. Trochę prymus, ale ja też w młodości taki byłem. Jak chce, to umie zrobić coś z niczego (patrz jego kampania), ma super żonę, fajną córkę. Trochę za wielka skłonność do kaznodziejskiego tonu (te wszystkie nieustanne "chylę czoła", "chcę z całą mocą podkreślić"), ale to może tylko w pracy. Mógłbym mieć takiego kuzyna, serio. Nie musiałbym się z nim zgadzać (gdyż nie tęsknię za światem pełnym moich klonów), ale mógłbym. Podobnie mam z prezydentem Komorowskim. Trochę safandułowaty, ale to pewnie mistrz gawęd, dobry człowiek (choć myśliwy, niestety). Lubiłbym posiedzieć razem w Święta. Beata Szydło - czy gdyby była sąsiadką, a ja miałbym prywatny problem poszedłbym, wiedząc że mogę zaufać, że spróbuje pomóc? Bez dwóch zdań. Kijowski? W polityce - retoryczna mamałyga, ale na motorze dałbym się przewieźć (poza tym - gość z taką stylizacją włosów w takim wieku, musi mieć jakąś wartą poznania historię). Samotnik z Żoliborza - bardzo chętnie pogadałbym przy herbacie o jego świecie lektur, a gdyby gdzieś wyjeżdżał - kota mogę popilnować, bo lubię. Donald Tusk? Chciałbym mieć takiego sąsiada, partnera w firmie, szwagra. Ewa Kopacz? Leczyłbym się u niej. Kukiz? Podleczę tylko żołądek i jestem gotów na nie jedno razem! Joachim "Jojo" Brudziński? Czy nie fajnie by było mieć w życiu choć jednego kumpla, co ma poczucie lojalności wyniesione z ulicy? Piotr Duda? Ileż wspólnych tematów z kimś, kto pozwala yorkowi Kacperkowi spać w łóżku! Nawet taka Mme Krystyna Pawłowicz - przecież z tym temperamentem - to potencjalna gwiazda każdej towarzyskiej imprezy. Melanżowałbym – pisze.

Sporów nie da się uniknąć, ale „odczłowieczająca przeciwnika propaganda” jest jego zdaniem najbardziej niebezpieczna.

- I jeśli Polska dziś czegoś potrzebuje, to tego, żebyśmy zanim dowiedziemy swoich racji, umieli wyjść z herbatą do tych, co zziębnięci protestują przeciwko nam pod Sejmem (i żebyśmy umieli przynieść z domu kanapki, tym którym z tego Sejmu wyjechać nie chcemy pozwolić). A dalej to już jakoś pójdzie. A przynajmniej nie rozpieprzymy wszystkiego. Gospodarkę, politykę zagraniczną i leśnictwo da się popsuć, więc da się (pewnie) naprawić, ale jak my się zaczniemy nienawidzić, to w zasadzie już możemy iść do księdza po wiatyk – kończy swój wpis Hołownia.

dyzk611

I chyba wielu myśli podobnie, bo post znanego publicysty rozszedł się w sieci jak wirus.

dyzk611

Podziel się opinią

Share

dyzk611

dyzk611