WAŻNE
TERAZ

Miszalski odwołany - oficjalne wyniki

Na "Dominikańskim"

None

1 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Przez Gdańską Starówkę przewija się bowiem podczas jarmarcznych dni ponad 5 milionów turystów, co w zupełności uzasadnia decyzję o przedłużeniu Jarmarku. A ma on długą i bogatą tradycję, bowiem odbywa się od 728 lat.

W 1260 roku ustanowił go bullą papież Aleksander IV, nadając gdańskiemu klasztorowi dominikanów prawo do organizowania jarmarku. Rozpoczęcie Jarmarku obwieszczały w samo południe 4 sierpnia wszystkie dzwony w mieście.

Początkowo odbywał się tylko na placu Dominikańskim, potem – kiedy zaczęło na niego przybywać coraz więcej kupców – przeniósł się na Wały Jagiellońskie i na Długą. Handlowano na nim przede wszystkim bursztynem, egzotycznymi przyprawami, czeskim szkłem, kaszubską ceramiką, niemieckim i holenderskim piwem, rosyjskimi futrami – słowem wszystkim, co tylko można było sprzedać.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

2 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

W miarę upływu czasu Jarmark się rozrastał, w związku z czym zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu dodatkowe place targowe – Drzewny, Sienny, Rybny, Węglowy.

Co było w pełni uzasadnione, jeśli wziąć pod uwagę fakt, że rokrocznie na Jarmark do Gdańskiego Portu zawijało co najmniej 400-500 statków. W dni jarmarczne w Gdańsku wszędzie rozbrzmiewały wszystkie możliwe języki ówczesnej Europy. Jarmark niezmiennie trwał przez lata, aż do II wojny światowej – zniknął wtedy z Gdańska na 33 lata. Powrócił dopiero w 1972 roku, staraniem Wojciecha Święcickiego, gdańskiego dziennikarza.

Wielki należy mu się za to szacunek, bo obecnie Jarmark Dominikański jest wydarzeniem, które niezmiennie przyciąga do Gdańska tłumy turystów. W dni, kiedy na Targu Węglowym, na Długiej czy na Długim Targu odbywają się jakieś imprezy, doprawdy trudno jest się przecisnąć przez żądne rozrywki rzesze turystów.

To samo dzieje się zresztą każdego popołudnia, kiedy pustoszeją plaże i podsmażeni na słońcu plażowicze zaczynają wędrówki po terenie Jarmarku. W środku dnia, jeśli tylko pogoda pozwala na rozłożenie się na plaży, można się po Długiej, Długim Targu, Mariackiej, Św. Ducha, Szerokiej, Straganiarskiej, Długim Pobrzeżu i Targu Rybnym czyli po terenie Jarmarku poruszać w miarę swobodnie.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

3 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Skromnie licząc, żeby przejść cały Jarmark, trzeba przemierzyć kilka ładnych kilometrów, co jednak nie wcale jest szczytem jarmarcznych możliwości. W latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia Jarmark był najprawdopodobniej najdłuższym targowiskiem współczesnej Europy, a kto wie, czy nie i świata.

Były to bowiem lata ożywionej turystyki handlowej, szczęk (żab) czyli przenośnych straganów i stoisk urządzanych na łóżkach polowych. Można powiedzieć, że Jarmark zaczynał się wtedy naprzeciw Dworca Głównego w Gdańsku i ciągnął się Rajską w okolice Hali Targowej oraz Węglarską w okolice Złotej Bramy – tu stali okazjonalni handlowcy-turyści.

Za Złotą Bramą zaczynał się już zasadniczy Jarmark Dominikański, który obejmował wtedy niemal całą Starówkę.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

4 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

W tych czasach na Jarmarku można było kupić wszystko: od bajecznie kolorowych dziecięcych wdzianek (w sklepach dostępne były tylko w kolorach ziemi), poprzez wszystkie możliwe części "dorosłej" garderoby po nieśmiertelne oscypki i wędzone ryby.

W okolicach Kaplicy Królewskiej można było kupić wszystkie możliwe książki i płyty – wtedy oczywiście jeszcze "czarne". Na Mariackiej niezmiennie królowali złotnicy, Szeroką opanowało rzemiosło. W tamtych latach Jarmark był jedyną w swoim rodzaju okazją zaopatrzenia się w towary, których na co dzień nie można było uświadczyć w sklepach. I co najważniejsze – po niezbyt wygórowanych cenach, te poszły drastycznie w górę dopiero w latach dziewięćdziesiątych.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

5 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Jarmark był wtedy istnym fenomenem PRL-u – pojawiały się na nim towary, które znało się tylko ze słyszenia, co w połączeniu z towarami z turystyczno-handlowych wyjazdów stanowiło niebywałą atrakcję. Handlowo-turystyczną ma się rozumieć.

Jarmark był też za czasów PRL-u miejscem, gdzie można było bez najmniejszych problemów kupić podziemną literaturę – zarówno "bibułę" czyli podziemne pisemka, jak i pozycje tzw. trzeciego obiegu czyli to wszystko, co zakazane było cenzurą, a co wydawały podziemne wydawnictwa. Co ciekawe – milicja i owszem po Jarmarku chodziła, ale jakoś mało zwracała uwagi na zakazaną literaturę.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

6 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Jak wygląda obecnie Jarmark? Chyba zaczyna się najbardziej zbliżać do tradycyjnej formuły Jarmarku, bo coraz mniej jest na nim tandety, a coraz więcej towarów, które są naprawdę atrakcyjne.

Co prawda na Szerokiej i Grobli nadal trafia się tandeta, i to w najgorszym wydaniu, ale obok niej stoją stoiska z egzotycznymi przyprawami. Choć nie ma na nich czuszki (węgierskiej, piekielnie ostrej papryki), a za czasów najdłuższego targowiska Europy bywała.

Brak ten rekompensują w pewnym stopniu tradycyjnie wędzone wędliny i domowe chleby, jak i domowe piwo (całkowicie legalne! wyrób piwa nie jest zakazany).

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

7 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Nadal na Mariackiej urzędują złotnicy, czemu trudno się w sumie dziwić, bo jest to przecież ich ulica. Na Długim Pobrzeżu, Straganiarskiej i Targu Rybnym od lat można kupić wszelkie możliwe starocie. Łącznie z panzerfaustami, oczywiście wypatroszonymi z wybuchowej zawartości.

Laska ze srebrną główką i szpadą w środku? Proszę bardzo – bez problemów; o ile oczywiście kogoś na nią stać.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

8 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Stoły z krzesłami, szafy, biblioteczki, witryny i kredensy – spokojnie można w starym stylu urządzić mieszkanie. Byle było spore, bo to nie meble na metraże w blokach. Lamp, żyrandoli i kinekietów w stylu art deco też nie brakuje. Jak i nie brakuje czegoś do powieszenia na ścianie – na przykład oryginalnych grafik Mai Berezowskiej.

Wśród sprzedawanych książek wcale nie trudno o białe kruki. Tylko te ceny... Za to w miarę tanio można kupić łuk – replikę średniowiecznego. Kupić można, ale czy strzelać?

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

9 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz

Chodzenie po Jarmarku wyczerpuje – fakt, powoduje też, że po zrobieniu kilku kilometrów czuje się coraz większy głód. Można więc zaliczyć którąś z knajp i knajpeczek, których na Starówce mnóstwo, ale można i solidnie się najeść w którymś ze stoisk, oferujących oczywiście ryby, szaszłyki, nieśmiertelną kiełbasę z grilla, ale także i golonkę w kapuście czy inne podobne cuda sztuki kulinarnej.

Wegetarianie zapewne się od niej odwrócą ze wstrętem – na nich czeka kukurydza i bób. Też można solidnie podjeść. Abstrahując już od pajd wiejskiego chleba z domowym smalcem, z przyprawami i bez.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

10 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Można więc na Jarmarku spędzić cały dzień, zupełnie się nie nudząc. Tylko nogi coraz bardziej bolą i w portfelu robi się coraz bardziej pusto. Warto jednak sobie w nim coś zostawić, bo nie ma wieczoru bez jakiejś imprezy – jak nie Koncert Gwiazd, to Muzyczna Gospoda; jak nie koncerty organowe u św. Mikołaja, to kino pod gołym niebem.

Nie ma mowy, żeby nie znaleźć dla siebie czegoś interesującego. Z wyrobami benedyktynów łącznie – od miodów pitnych poprzez nalewki po słodycze. I nawet można wysłać mejla do znajomych z darmowej kawiarenki internetowej.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

11 z 11Jarmarczne pokusy

Obraz
© wp.pl

Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko dołączyć do tych ponad 5 milionów, które wpadają na Jarmark św. Dominika. Czasu jest jeszcze sporo – Jarmark kończy się dopiero 17 sierpnia.

* Replika mitologicznego statku Replika mitologicznego statku*

* Szkolenie "wojowników śmierci" Szkolenie "wojowników śmierci"*

Wybrane dla Ciebie