Trwa ładowanie...

Sprzedadzą dziewictwo w reality show!

Share
Sprzedadzą dziewictwo w reality show!
Źródło: Jupiterimages
d3xqu0h

Świat schodzi na psy i wierzcie nam tym razem to wcale nie przesadne określenie.

Jak inaczej można skomentować nowy pomysł skandalizującego dokumentalisty Justina Sisleya, który już niedługo będzie można "podziwiać" i oglądać na jednej z australijskich stacji telewizyjnych.

Jak donosi brytyjski "Telegraph", Sisley'owi udało się namówić kilka młodych kobiet, aby wzięły udział w niecodziennym reality show. Na czym ma polegać owa niecodzienność programu? Otóż dziewczyny na oczach widzów mają wystawić na licytacje swoje... dziewictwo. Gospodarzem imprezy ma być jeden z domów publicznych w Nevadzie. Oczywiście nie za darmo. Oprócz darmowej promocji właściciele przybytku mogą liczyć także na udział w zyskach z licytacji.

Jak ustalono, może to być nawet 10% wartości licytacji. Pozostałe 90 % będzie stanowiło honorarium, jakie otrzymają uczestniczki programu. Żeby jednak owe panie nie poczuły się "zbyt tanie" telewizja transmitująca zawody ma dorzucić każdej z nich dodatkowo po 20 tysięcy dolarów (taka podstawa wynagrodzenia).

d3xqu0h

Do udziału w aukcji już zgłosiło się kilka uczestniczek. Co ciekawe nie przeszkadza im nawet to, że licytacja będzie prowadzona w domu publicznym.

Jak wyznała jedna z uczestniczek aukcji, 21-letnia Veronica z Syndey: _ "Z technicznego punktu widzenia, rzeczywiście sprzedaję swoje dziewictwo za pieniądze, jednak również z technicznego punktu widzenia nie może to zostać zakwalifikowane jako prostytucja, ponieważ nie będę tego robić regularnie! Nie zamierzam zostać prostytutką"_.

Wiadomo. Przecież nawet kobieta, która spędza kolejne noce z innym mężczyzną w portowych przybytkach rozkoszy i jest za to stosownie wynagradzana, nie jest prostytutką tylko kobietą wyzwoloną, o czym cała Polska wie od czasów starcia Cejrowski-Frytka.

d3xqu0h

Trochę inne zdanie na temat prostytucji mają jednak władze australijskiego stanu Victoria, gdzie początkowo miał odbyć się program. Lokalni politycy oskarżyli Justina Sisleya o stręczycielstwo i zakazali przeprowadzenia aukcji. Jeden z australijskich senatorów Steve Fielding nazwał nawet program wstrętnym i obrzydliwym. I w pewien sposób nie można nie przyznać mu racji.

Jak donoszą brytyjskie media, już wkrótce "ceny wywoławcze dziewcząt" trafią do Internetu, ale dopiero po pierwszej fazie aukcji kontrahenci zainteresowani niecodziennym zakupem będą mogli spotkać się z paniami osobiście. No tak przecież nie wypada kupować kota w worku.

Po raz pierwszy, po raz drugi, sprzedane!

d3xqu0h

Podziel się opinią

Share
d3xqu0h
d3xqu0h