Przewodnik
None
Po pierwsze:</b><font color=red><b> obyczaje</b></font><br />
Można się ich nauczyć bez rozległej wiedzy, ważne jednak, aby przy przed wyjazdem wiedzieć, czy urlop spędzimy w turystycznym otoczeniu drogich hoteli, czy w sercu miasta lub na prowincji. W pierwszym przypadku właściwie w żadnym kraju nie spotkamy rygorystycznych procedur dotyczących zachowania, należy jednak pamiętać, że spacer na miejscowy bazar czy kontakt z ludnością w jej naturalnym otoczeniu może przysporzyć pewnych wątpliwości.
Nawet kraje niezbyt odległe, właściwie europejskie, takie jak Turcja, różnią się zasadniczo obyczajowością i akceptowanymi zachowaniami, nie mówiąc już o krajach azjatyckich, afrykańskich czy arabskich. Łączy je kilka wspólnych cech, które warto zapamiętać.
Zawsze pytaj o zgodę – na filmowanie, na robienie zdjęć (np. w Maroku), na rozmowę z obcą kobietą, przebywającą w towarzystwie innego mężczyzny. Jeśli nawet będziesz musiał uiścić niewielką opłatę, nie zostaniesz wyzwany i nie narazisz się na gniew miejscowych. Uprzejmość pomoże ci zjednać osoby, których pomocy może będziesz potrzebował. W środkach transportu publicznego nigdy nie siadaj obok obcej kobiety (np. w Turcji), możesz narobić kłopotów nie tylko sobie, ale i jej.
Jeśli podróżujesz z kobietą, nie dziw się, gdy będą pytać o wasze pokrewieństwo lub związek małżeński. W niektórych krajach, min. w Arabii Saudyjskiej, bez dowodu poświadczającego wasze małżeństwo, nie zameldują was w jednym pokoju hotelowym. W tym kraju nie pozwól swej połowicy na prowadzenie samochodu – prawo surowo tego zabrania. Nigdy nie fotografuj obiektów wojskowych, wystrzegaj się też uwieczniania aparatem siedzib dostojników państwowych. Na wyjaśnienie swoich motywów możesz czekać całą dobę, w areszcie.
<b>Po drugie:</b><font color=red><b> religia </b></font><br /><br />
Zawsze i wszędzie pamiętaj, że to ty jesteś turystą, że to ty wkraczasz na nie swoje terytorium, że jesteś obcym, czasem intruzem. Szanuj inne religie niż twoja, nie afiszuj się z symbolami takimi jak krzyżyki czy postacie świętych. W wielu krajach fotografowanie wnętrz świątyń jest zakazane, poza przeznaczonymi do tego celu.
Wchodząc do meczetu zdejmij buty, sprawdź czy przebywające z tobą kobiety mają zakryte włosy. Nie wchodź do miejsc religijnego kultu w swobodnych, krótkich spodenkach czy koszulkach - w Arabii Saudyjskiej czy Iranie policja religijna może dotkliwie wybić ci podobne pomysły z głowy. W krajach muzułmańskich na widoku nie pij alkoholu, nie pal i nie jedz na ulicy w czasie ramadanu.
W Indiach, jeśli samochodem potrącisz krowę, weź na siebie winę i sowicie wynagrodź właściciela lub wioskę. W Iranie w ogóle nie noś krótkich spodni. W Turcji, szczególnie na wschodzie, nie odmawiaj zaproszeniom.
<b>Po trzecie:</b><font color=red><b>seks </b></font><br />
Temat drażliwy, niebezpieczny i popularny. Restrykcje zazwyczaj obowiązują na linii turysta – kobieta miejscowa i mogą być niezwykle dokuczliwe. Pomijając HIV i choroby weneryczne, są to wysokie grzywny i łapówki, które musi wręczyć złapany na gorącym uczynku turysta oraz kary więzienia i porachunki z przedstawicielami mafii i półświatka.
Brazylia, Argentyna, Kuba, właściwie cała Azja. Na Dominikanie możesz za to skończyć w więzieniu: dwadzieścia lat bez możliwości zwolnienia warunkowego.
<b>Po czwarte: </b><font color=red><b>narkotyki</b></font><br />
To najłatwiejszy, najszybszy i najbardziej popularny sposób na znalezienie się w południowoamerykańskim czy azjatyckim więzieniu.
Bez dostępu do adwokata, bez kontaktu z Polską ambasadą (a jeśli będzie miał pecha, w promieniu 1000 kilometrów nie będzie nawet konsulatu), bez toalety, prysznica, a nawet bez pryczy. Przewóz (czytaj: przemyt), handel i posiadanie jakichkolwiek narkotyków, od twardych po miękkie, jest zagrożone bardzo surowymi karami przede wszystkim w krajach afrykańskich, Chinach, Brazylii, Peru i krajach ościennych. Złapany na gorącym uczynku turysta, jeśli będzie miał dużo szczęścia, zapłaci grzywnę (od 10 tys. $ wzwyż) lub przy braku fortuny zostanie skazany na pobyt w więzieniu od 5 do 25 lat.
Surowy i nieprzejednany sędzia australijski może przedłużyć go nawet do dożywocia. A jeśli podobna wpadka zdarzy się w Malezji, nierozważny amator jonitów czy tabletek extasy, może wrócić do Polski w trumnie. Ustawodawstwo tego kraju za przestępstwa narkotykowego przewiduje karę śmierci i nie jest skore do ustępstw.