Najlepszy przyjaciel?

None

1 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz

Według bardzo starego powiedzonka najlepszym przyjacielem człowieka jest pies. Zasadniczo jest to zgodne z prawdą – pies, pierwsze udomowione przez człowieka dzikie zwierzę, towarzyszy mu prawdopodobnie od czasów, kiedy człowiek zszedł z drzewa i przestał być małpą.

Jednak nie zawsze pies ufnie patrzy w oczy swego pana czy pani i łasi się w oczekiwaniu podrapania za uchem czy też zasłużenia na jakiś smakowity kąsek. Bywa i tak, że nagle pokazuje zęby a nawet i zatapia je w ciele swojego domownika.

Co rusz trafia się w mediach na doniesienia, mówiące o tym, że psy kogoś niebezpiecznie pogryzły; bywam że nawet zagryzły.

Winą się oczywiście je obarcza – je czyli krwiożercze bestie, które okazały się być na tyle niewdzięczne, że rzuciły się, gryząc dotkliwie na rękę, która je wykarmiła

2 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

I tu zaczynają się schody, bowiem – i owszem – są psie rasy, z których drogą selekcji "wyprodukowano" osobniki zdolne rzucać się na wszystko i wszystkich, niemniej stanowią one tylko pewien procent populacji danej rasy.

3 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Procent ten jednak jest tak znaczący, że wskutek sporej liczby pogryzień przez psy ras tzw. niebezpiecznych administracje różnych krajów podejmują kroki w celu zapobieżenia niebezpiecznym sytuacjom z udziałem psów.

Dla przykładu – w Anglii hodowla tzw. psich ras niebezpiecznych, a także handel takimi psami czy też odstępowanie ich (np. w postaci prezentów) jest absolutnie zakazany. Anglicy liczą po prostu na to, że takie ograniczenie doprowadzi do tego, że tzw. rasy niebezpieczne po prostu z czasem wymrą i na wyspach ich nie będzie.

W Niemczech – w zależności od landu – przepisy albo ograniczają możliwość posiadania psów-przedstawicieli ras niebezpiecznych, albo w ogóle wykluczają możliwość ich hodowli, posiadania czy sprowadzania zza granicy.

W Polsce, rozporządzeniem Ministra spraw wewnętrznych i administracji z kwietnia 2003 roku również ograniczono możliwości hodowli i posiadania takich psów.

4 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Sporządzono nawet listę ras psów niebezpiecznych, na której znalazły się: amerykański pit bull terrier, pies z Majorki (Perro de Presa Mallorquin), buldog amerykański, dog argentyński, pies kanaryjski (Perro de Presa Canario), tosa inu, rottweiler, akbash dog, anatolian karabash, moskiewski stróżujący i owczarek kaukaski.

Psy tych ras powinny być rejestrowane, a ich właściciele powinni poddać się badaniom psychologicznym, podobnym tym, które obowiązują tych, którzy starają się o posiadanie broni.

Przepis ten jednak pozostaje martwą literą prawa, bowiem nie sposób już jest wyłapać wszystkie hodowle psów "niebezpiecznych", a poza tym ich właściciele – by uniknąć kłopotliwych badań i biurokratycznych schodów – chętnie określają je jako "mieszańce".

5 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Nie da się więc ukryć, że jeśli chodzi o psy ras tzw. niebezpiecznych, mamy rękę w nocniku – i to po sam łokieć.

Lista obejmuje jedenaście psich ras, a przecież doświadczenie uczy, że jest ich zdecydowanie więcej. Znalazły się bowiem na niej tylko te rasy, z których drogą drobiazgowej selekcji wyłoniono najbardziej agresywne osobniki i tylko tym pozwolono się rozmnażać.

Innymi słowy – w ramach tych ras wyhodowano tylko takie psy, które atakują bez wahania i atakują tylko po to, żeby zabić. By jednak móc stuprocentowo zabezpieczyć się przed rozmnażaniem i obecnością takich niebezpiecznych ras na ulicach listę tę należałoby znacznie poszerzyć – o na przykład amstaffy, ale także i mieszańce wszystkich wymienionych ras.

Że nie wspomnę o mieszańcach – delikatnie mówiąc – wielorasowych, które "chowają diabła za skórą" i nigdy nie wiadomo, kiedy on spod niej wyskoczy.

6 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Wszak były już wypadki, kiedy to sfora mieszańców (czyli kundli) rzucała się na właścicieli i zagryzała ich na śmierć.

Były i wypadki, kiedy sfory zdziczałych psów, szwendających się po lasach, napadała i zagryzała bezdomnych. Były i wypadki, że psy takie, wydostawszy się z klatek czy zagród, w których były trzymane, siały spustoszenie wśród wszystkiego, co żywe – ludzi nie wyłączając.

W ten sposób doszło przecież do wielu tragicznych pogryzień dzieci.

7 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Mylnym jednak jest twierdzenie, że jeśli już mamy do czynienia z psem-przedstawicielem rasy uznanej za niebezpieczną, to od razu musi to być pies-morderca.

Znane są przecież przypadki, kiedy rottweilery robiły za najtroskliwsze niańki, a pit bulle wyprowadzały dzieci na spacer.

Niemal wszystko zależy od wychowania takiego psa. Jasne, że może się mu nagle odbić czkawką genową i z łagodnego baranka stanie się krwiożerczą bestią, ale obowiązkiem właściciela jest, by do tego nie dopuścić.

8 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

W 90 przypadkach na 100 bestia wyłaziła z psów, które niezbyt delikatnie traktowano – bito, głodzono, przetrzymywano w urągających jakimkolwiek normom warunkach.

Osobiście znałem rottweilerkę-pogromczynię kotów, która wyrosła w iście cieplarnianych warunkach, w domu zawsze pełnym gości – nie było większej przylepy. Jak sobie kogoś upatrzyła, a raczej jak się w kimś "zakochała", to było pewne, że będzie miał na kolanach 65 kilo żywej psiej wagi i twarz mokrą od nieustannego lizania bałwochwalczym jęzorem.

Koty jednak były z nią przegrane – jak którego dopadła, to nim spadł na ziemię, już nie żył. Skręcała im karki w locie.

9 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Z drugiej jednak strony znałem i mieszańca owczarka alzackiego z kaukaskim, który niemal z dnia na dzień stał się wyjątkowo agresywnym zabójcą okolicznych kundli.

Szczególnie takich, które mieszkały w jednym z nim bloku. Ustępował pola jedynie mieszańcowi owczarka belgijskiego z dogiem – bo tenże był po prostu o wiele cięższy i większy.

Raz dostawszy spore cięgi wolał, co prawda warcząc wściekle, wycofywać się na "z góry upatrzone pozycje".

Zaś wspomniany mieszaniec był tak przyjacielsko do ludzi nastawiony, że do z nim zaprzyjaźnionych leciał z przeraźliwym uśmiechem na pysku, co nie znających go przyprawiało niemal o zawał serca, bowiem ten jego uśmiech polegał na wyszczerzeniu całego garnituru zębów.

10 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Nie ma więc w sumie reguły, jak i nie ma psich ras jednoznacznie niebezpiecznych.

Może być rottweiler łagodny jak baranek, ale może być i mieszaniec gryzący wszystkich, co się w zasięgu jego zębów znajdą.

Wszystko zależy od właściciela – jeśli od małego będzie psa szczuł na koty, ludzi i wszystko, co się rusza i na drzewo nie ucieka, to – gdy pies dorośnie – będzie zbierał tego owoce.

A beztroska psich właścicieli jest porażająca – wszak potrafią spuszczać taką psią bestię ze smyczy czy puszczać luzem bez kagańca, i to w okolicach dziecięcych placów zabaw. W przypadku zaś pogryzienia zawsze tłumaczą się, że to dziecko sprowokowało psa.

11 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Wspomniane rozporządzenie Ministra spraw wewnętrznych pozostaje martwą literą prawa także i z tego powodu, że nie wzięto w nim pod uwagę jednej, jakże jednak ważnej rzeczy – mianowicie tego, że może dojść do tego, że właściciele psów ras uznanych za niebezpieczne będą się ich pozbywać po prostu je gdzieś wywożąc.

A jest to przecież praktyka nagminna w sytuacjach, kiedy pies zaczyna być przeszkodą – nie tylko z formalno-prawnych powodów. Bardzo często przecież bywa tak, że wywozi się do lasu wielkie bydlę, które wyrosło ze słodkiego szczeniaczka.

Bywa i tak, że puszcza się psa luzem, bo... nie ma kto się nim zająć na czas wyjazdu właścicieli. Bywa też tak, że pies po prostu przestaje być zabawką dla dzieci, a staje się generatorem obowiązków. I w taki prosty sposób wielu przedstawicieli ras potencjalnie niebezpiecznych trafia na ulice i zmienia status na "bezdomny". Zalecana jest zatem bardzo duża ostrożność i naprawdę spora doza rezerwy w kontaktach z takimi latającymi luzem psami – wszak nigdy nie wiadomo, kto i jak je wychował.

Warto o tym, szczególnie teraz – w okresie wakacyjnym, pamiętać.

Może się bowiem nagle okazać, że piesio, który jeszcze przed chwilą tak przymilnie się łasił w oczekiwaniu na jaki smakowity kąsek, nagle wyszczerzy zęby i zatopi kły w ręce, z której jeszcze przed chwilą wziął schabowego.

12 z 12Najlepszy przyjaciel?

Obraz
© AFP

Wniosek a propos psów ras tzw. niebezpiecznych jest tylko jeden: jaki właściciel, taki i pies.

Jeśli więc masz w okolicy wrednego sąsiada, który hoduje dobermana, bądź pewien, że i on z czasem stanie się wredny. Unikaj więc obu jak ognia.

Unikaj też zresztą wrednego właściciela kundla, bez względu na rozmiar – mały postrzępi ci nogawki, wielki może ciebie poszarpać. I to dotkliwie.

Wybrane dla Ciebie