Trwa ładowanie...

Schwarzenegger do kwadratu

Share
Schwarzenegger do kwadratu
d3g6u6w

Są dyscypliny sportowe, w których kres możliwości człowieka można łatwo określić. Na przykład w biegu na 100 metrów wiadomo, że najlepiej „podrasowany” (czytaj: używający najmocniej stymulujących środków dopingujących), sprinter nie będzie w stanie przebiec tego dystansu poniżej zera sekund. Rekord świata – 9,77 s – wydaje się być do pobicia. Naukowcy stwierdzili, że naładowany po same uszy amfetaminą biegacz byłby w stanie przebiec „setkę” grubo poniżej, 9 sekund, ale z potwierdzeniem tych przewidywań jest problem, gdyż naszprycowany końską dawką „amfy” sprinter padłby martwy zaraz za linią mety.

Bieg desperatów

Choć nie można wykluczyć, że któryś z szukających nowych podniet bogaczy nie skusi grupy desperatów do podjęcia takiego ryzyka w zaciszu jego odciętej od świata posiadłości, na razie trudno uwierzyć, że jakikolwiek człowiek przebiegnie kiedykolwiek „setkę” w czasie poniżej 9 sekund. Trudno także uwierzyć, że ciężarowiec będzie w stanie podrzucić 300 kg, skoro od niemal dwudziestu lat, czyli od dnia, kiedy Anatolij Pisarenko, rycząc niczym zarzynany bawół, podniósł 265 kg, najwięksi mocarze sztangi nie potrafią pobić tego rekordu o więcej niż 1,5 kg. Jest jednak pokrewna podnoszeniu ciężarów dyscyplina – kulturystyka – w której nastąpił bardzo widoczny postęp. Jeśli chodzi o metody treningu kulturystycznego, trudno oczekiwać, że w najbliższym czasie zajdą drastyczne zmiany. „Serie i powtórzenia towarzyszą nam od czasu, gdy Eugen Sandow dźwigał kotły, a większość zasad Weidera sformułowano zanim pewien Austriak wszedł na scenę” – napisał w magazynie „Flex” Greg Merritt – „Obecnie, w najlepszych siłowniach,
najwymyślniejsze maszyny hydrauliczne i te na sprężone powietrze nie są często używane, bo trenujący czekają na wolny stojak do przysiadów”.

d3g6u6w

Jednak inne nowinki techniczne bez wątpienia zostaną docenione bardziej. Według Meritta, „może nawet nadejść dzień, w którym maszyny z dzisiejszymi elektronicznymi stymulatorami zastąpią większość treningu. Niewykluczone, że badania dotyczące porażeń i chorób zwyrodnieniowych mięśni doprowadzą do odkryć, dzięki którym zwykli zjadacze kartofli uzyskają sylwetki championów”. A który z gorliwych bywalców siłowni nie chciałby „wyhodować” 50- centymetrowych bicepsów w trakcie oglądania archiwalnych zdjęć z zawodów Mr. Olympia w „towarzystwie” stymulującej mięśnie elektronicznej kamizelki? Co prawda, trudno oczekiwać, że zmienią się zasady żywienia, wydaje się bardzo prawdopodobne, że wzrośnie spożycie tzw. suplementów- pojawią się ulepszone substytuty tłuszczu i cukru, a produkty spożywcze będą miały wzbogaconą zawartość białka, witamin i innych składników odżywczych. Merritt prorokuje, że „być może w pierwszej połowie XXI wieku suplementy okażą się bardziej skuteczne od sterydów anabolicznych”. Niestety, nie
można wykluczyć, że w zaciszu tajemniczych laboratoriów nie powstaną środki znacznie skuteczniejsze niż dzisiejsze sterydy, ale za to jeszcze bardziej niebezpieczne dla zdrowia.

Zobacz również

* Konkwistadorzy ringu*

d3g6u6w

Mięso starych kaczek

Zdaniem specjalistów, w 2100 roku najbardziej prestiżowe zawody profesjonalnych kulturystów- Mr. Olympia, może wygrać mierząca 188 cm i ważąca 182 kg „góra” niewiarygodnie odtłuszczonych mięśni. Tymczasem, waga mierzącego dokładnie tyle samo Arnolda Schwarzeneggera, najsłynniejszego kulturysty wszech czasów, wynosiła w szczytowej formie około 113 kg. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie Arnolda cięższego o prawie 70 kg superczystej masy mięśniowej?! Toż to monstrum, jakie nie narodziło się dotąd w głowach obdarzonych nawet największą fantazją twórców z Hollywood! Skąd wziął się tak niewiarygodny wynik? Otóż, od 50 lat przeciętna waga kulturysty o wzroście 175 cm rośnie z szybkością 4,5 kg na 10 lat. Dodając lub odejmując 1,44 kg na każdy centymetr ponad lub poniżej tego wzrostu fachowcy obliczyli, że w 2100 r. przeciętny zawodowiec będzie ważył 153 kg, a przeciętny uczestnik Mr. Olympia 164 kg. Po uwzględnieniu faktu, że zawsze na samej górze jest elitarny atleta ważący 9-14 kg więcej, za niespełna sto lat
wyrzeźbiony do granic możliwości triumfator tych zawodów, o wzroście 188 cm może ważyć 182 kg.

d3g6u6w

Czy taki „nadkulturysta” będzie wyglądał estetycznie? Według Merritta, „jeśli brzuśce mięśni będą odpowiednio długie, a talia pozostanie wystarczająco smukła” prezencja tego 182-kilowego supermena może być do zaakceptowania. Problem tkwi w tym, czy taki przepakowany zawodnik będzie w stanie swobodnie się poruszać? A może będzie człapać niczym mająca zbyt dużo mięsa stara kaczka i trzeba go będzie wwozić na scenę na specjalnym wózku? Na szczęście jednak kłopoty z poruszaniem się byłyby przeszkodą w dalszym rozwoju masy mięśniowej. Tak więc proroctwo, że pojawi się idealnie odtłuszczony, 2-metrowy kulturysta o wadze ponad 200 kg jest mało prawdopodobne. Naukowcy, mimo to, pozostają czujni… Kilka lat temu specjalistom z Belgii udało się podwoić produkcję komórek mięśniowych u belgijskiej odmiany byków. Ponieważ mieli świadomość, jak bliska kulturystyce jest ich działalność, nadali swojemu odkryciu nazwę „gen Schwarzeneggera”. Mając na uwadze niewiarygodną karierę tego kulturysty i aktora, można przypuszczać, że
siłownie na całym świecie pełne są młodzieńców marzących o podążeniu tropem „boskiego” Austriaka.

Dlatego hasło „podwojenie produkcji komórek mięśniowych u belgijskich byków” musi na nich zadziałać jak... czerwona płachta na byka. Ale tylko w pewnym sensie, bo zamiast powodować u nich rozdrażnienie, przyczynia się raczej do pełnego podniecenia oczekiwania na możliwość skorzystania z „genu Schwarzeneggera”. Ponieważ żaden szanujący się biznesmen nie może takiej okazji przegapić, można założyć, że w prywatnych laboratoriach trwają już, stymulowane banknotami z podobizną George'a Waszyngtona, prace nad wykorzystaniem tego odkrycia do stworzenia superpakera nowej generacji – Schwarzeneggera do kwadratu. Jeśli się to uda, producenci materiałów przeznaczonych do produkcji ubrań wydadzą z siebie słyszalny na całej planecie okrzyk radości. Przecież rzesze młodzieńców mających ponad 2 metry w „klacie” potrzebować będą o niebo obszerniejszych ubrań. Nie powinni także narzekać producenci samochodów i łóżek. A co z żywnością? Przecież dla 200-kilowego osiłka jedna kura będzie stanowić jedynie skromną rozgrzewkę
przed obiadem. Być może powszechnym zjawiskiem staną się uczty rodem ze średniowiecznych zamków. Na stołach zagoszczą podawane na ogromnych półmiskach niepoćwiartowane świnie. Tylko, że takie danie będzie przeznaczone dla jednego faceta! Nie chodzi jednak o ilość jedzenia, raczej jego jakość. Wszak ogromna ilość tłustej wieprzowiny nie wydaje się najlepszym pokarmem dla kulturystów. Ale może naukowcy, na przykład z dawnego Związku Radzieckiego, rozwiążą i ten problem. Przecież wybitni uczeni z Kraju Rad zasłynęli m.in. tym, że Lenin stał się „wiecznie żywy”.

Zobacz również

* Konkwistadorzy ringu*

d3g6u6w

Klonowanie supermenów

„Gen Schwarzeneggera” nie jest jedyną nadzieją mężczyzn marzących o mega- muskularnym ciele. Jak napisał we „Flexie” Greg Merritt, „z pewnością terapia genowa i manipulacje genetyczne (które będą mogły leczyć wiele chorób) będą miały nadal priorytet w dziedzinie badań naukowych i zaważą na kulturystyce w połowie dwudziestego pierwszego stulecia”.

d3g6u6w

Stwierdził, że „może nadejdzie dzień, gdy będzie można sklonować swoje komórki mięśniowe w celu zwiększenia objętości mięśni”. Ma jednak wątpliwości czy wykorzystanie tego odkrycia w kulturystyce będzie tym, co przyciągnie największe pieniądze. „Teoretycznie można by klonować ludzi, którzy mają genetyczną łatwość przyrostu mięśni, aby produkować samych supermenów. Jednakże, pomijając szalonych medyków czy obłąkanych dyktatorów, jest mało prawdopodobne klonowanie kogokolwiek w celu produkcji zawodowych kulturystów. Jeśli już miałoby się klonować ludzi ze względu na ich fizyczne atrybuty, to prawdopodobnie dotyczyłoby to raczej futbolistów amerykańskich, koszykarzy czy nieskazitelnych modelek, ze względu na znacznie większe korzyści natury czysto komercyjnej”. Sportowcy, opętani wizją wielkiego sukcesu zdolni są do skorzystania z najbardziej niebezpiecznych osiągnięć medycyny. „Może nadejdzie dzień – zastanawia się Merritt – w którym geny i/lub hormony, które zwiększają siłę u byków czy małp, zostaną
zastosowane u ludzi”. Ale prawdopodobne wydają się mu jeszcze inne możliwości: „Być może będzie można wszczepiać silniejsze i większe zwierzęce mięśnie (np. goryla) ludziom”. Zważywszy, że goryl jest zwierzęciem 7-krotnie silniejszym od dorosłego człowieka (oczywiście od przeciętnego – dobry kulturysta jest słabszy od goryla najwyżej 3-krotnie), łatwo się domyślić, jak kusząca to dla adeptów body buildingu możliwość.

Co prawda trzeba będzie w tym celu pokonać ludzki system immunologiczny, który obecnie odrzuciłby taki przeszczep pochodzący od innego gatunku, ale chętnych zapewne nie zabraknie. I nie odstraszą ich ani niewiarygodnie wysoka cena, ani nielegalność tego procederu. Tymczasem, na łamach tygodnika „Polityka” (21 kwietnia 2001 r.) dr Krzysztof Chrostowski, z warszawskiego Instytutu Sportu stwierdził, że „bez sterydów biceps nie urośnie do 50 cm”, a Waldemar Baszanowski, dwukrotny mistrz olimpijski w podnoszeniu ciężarów (1964 i 1968) wspomniał, jak pod koniec lat sześćdziesiątych jego trener bezskutecznie szukał w klubach kandydatów, którzy ważyliby ponad 105 kg. Obecnie, 100 kg (a często o wiele więcej) nie schodzi z licznika przynajmniej jednej trzeciej stałych bywalców siłowni. Nie można wykluczyć, że wkrótce nie stanie się tak także w przypadku tych, którym trenować się nie chce.

Zobacz również

* Konkwistadorzy ringu*

d3g6u6w

* „Niewykluczone, że badania dotyczące porażeń i chorób zwyrodnieniowych mięśni doprowadzą do odkryć, dzięki którym zwykli zjadacze kartofli uzyskają sylwetki championów”. A który z gorliwych bywalców siłowni nie chciałby „wyhodować” 50-centymetrowych bicepsów w trakcie oglądania archiwalnych zdjęć z zawodów Mr. Olympia w „towarzystwie” stymulującej mięśnie elektronicznej kamizelki?*

Muskuły dla leniwych

Merritt prorokuje, że rozwój chirurgii plastycznej może doprowadzić do tego, że co bardziej leniwi, zamiast pakować na siłowni, będą się zgłaszać do lekarskich gabinetów: „Sztuczne mięśnie, które mogą się zginać i kurczyć jak prawdziwe, (choć nie mają żadnej siły) powinny być dostępne przed rokiem 2040. Ludzie będą mogli umięśnić się od szyi po kostki za jakieś 40 tysięcy dolarów”.

Trudno się spodziewać, że „napakowani” w ten sposób goście będą mogli startować w zawodach kulturystycznych. Ale kto wie, może w przyszłości turnieje organizowane będą w kilku kategoriach, zależnych od sposobu uzyskania muskulatury? I, niestety, trudno wykluczyć, że najmniej licznie obsadzona będzie ta, przeznaczona dla kulturystów naturalnych.

TEKST: ROBERT KRZAK

d3g6u6w

Podziel się opinią

Share
d3g6u6w
d3g6u6w